Czy tynkować łazienkę pod płytki w 2025 roku?
Zastanawiasz się, czy tynkować łazienkę pod płytki? To pytanie pojawia się w głowie wielu osób planujących remont, zwłaszcza gdy wizja gładkich ścian gotowych na przyjęcie glazury wydaje się kuszącym skrótem. Lecz pozwól, że od razu rozprawimy się z tym dylematem: w większości przypadków, TAK, tynkowanie jest niezbędne dla trwałości i estetyki wykończenia, choć diabeł tkwi w szczegółach i odpowiednim doborze materiałów. Ignorowanie tego etapu może prowadzić do kłopotów, których nikt by nie chciał. Czytając dalej, odkryjesz dlaczego to tak ważny krok i jak podejść do niego z głową.

- Jaki tynk wybrać do łazienki pod płytki?
- Przygotowanie ścian pod tynkowanie przed glazurą
- Co grozi brakiem tynku pod płytkami w łazience?
Podchodząc analitycznie do kwestii przygotowania podłoża pod płytki, nie sposób pominąć danych empirycznych, które choćby szczątkowo ilustrują skalę problemu związanego z brakiem lub niedostatecznym tynkowaniem. Statystyki remontowe, bazujące na zgłoszeniach usterek, często wskazują na odpadanie płytek jako jeden z najczęstszych problemów po kilku latach eksploatacji. Interesująca obserwacja płynie z zestawienia projektów, gdzie zastosowano profesjonalne tynki i hydroizolację, z tymi, gdzie zdecydowano się na uproszczenia. Widać wyraźną korelację.
| Metoda przygotowania ściany | Prawdopodobieństwo problemów (po 5 latach) | Średni koszt naprawy (szacunkowy) | Typowe problemy |
|---|---|---|---|
| Ściana tynkowana + hydroizolacja | < 5% | N/D (problemy rzadkie) | Wypłukiwanie fug, uszkodzenia mechaniczne płytek |
| Brak tynku (goły bloczek/beton) + tylko klej/płytki | > 50% | 5000 - 15000 PLN (typowa łazienka 5-8 mkw ścian) | Odpadanie płytek, pleśń, zawilgocenie, kruszenie podłoża |
| Brak tynku (goły bloczek/beton) + hydroizolacja + klej | 20-30% | 3000 - 10000 PLN | Problemy z równością/pionem płytek, wysokie zużycie kleju, mniejsze szanse na idealną hydroizolację na nierównym podłożu, odpadanie hydroizolacji. |
Analiza ta brutalnie obnaża realia budowlane – kusząca perspektywa oszczędności czasu i materiału na etapie tynkowania szybko obraca się przeciwko nam, generując wielokrotnie wyższe koszty w przyszłości. Nie jest to wcale historia z dreszczykiem opowiadana przy kominku, ale codzienność setek, jeśli nie tysięcy właścicieli mieszkań. Każdy, kto choć raz musiał skuwać odpadające płytki z zagrzybionego muru, doskonale wie, że to jedna z najbardziej demotywujących czynności remontowych. Tynkowanie nie jest sztuką dla sztuki.
Jaki tynk wybrać do łazienki pod płytki?
Decyzja o tym, jaki tynk położycie na ścianach łazienki, zanim pojawią się na nich płytki, jest absolutnie fundamentalna i bynajmniej nie powinna być podejmowana pochopnie. Można by rzec, że to jak wybór fundamentów pod dom – źle dobrane materiały zemści się prędzej czy później. Rynek oferuje szeroki wachlarz rozwiązań, ale nie wszystkie nadają się do wilgotnego mikroklimatu łazienki. Musimy podejść do tego tematu z chirurgiczną precyzją, by uniknąć problemów.
Tradycyjnie królują tynki cementowe oraz cementowo-wapienne i to właśnie one w większości przypadków powinny być Waszym pierwszym, a często jedynym, wyborem. Ich niekwestionowaną zaletą jest wysoka odporność na wilgoć. Nie chłoną wody jak gąbka, co w łazience jest cechą na wagę złota. Tynki cementowe charakteryzują się również dużą wytrzymałością mechaniczną i trwałością, co gwarantuje solidne podłoże pod klej i płytki.
Alternatywą, często tańszą i szybszą w obróbce, bywają tynki gipsowe, ale tu zapala się czerwona lampka, a wręcz syrena alarmowa. Gips, choć wspaniale sprawdza się w suchych pomieszczeniach, w kontakcie z wilgocią mięknie i traci swoje właściwości nośne. Użycie tynku gipsowego bezpośrednio pod płytkami, szczególnie w strefach mokrych (prysznic, wanna), jest proszeniem się o kłopoty. O ile można rozważać tynk gipsowy na ścianach łazienki, które na pewno nie będą miały kontaktu z wodą (np. fragment ściany nad drzwiami z dala od wanny/prysznica i umywalki), to generalnie lepiej go unikać i postawić na rozwiązania dedykowane wilgotnym warunkom. Zastosowanie hydroizolacji nie zawsze w pełni zabezpieczy miękkie, chłonne podłoże gipsowe przed długotrwałym oddziaływaniem pary wodnej czy nawet drobnych przecieków.
Pamiętajcie, że nawet tynk cementowy musi odpowiednio wyschnąć i związać, zanim przejdziecie do kolejnych etapów prac. Czas schnięcia tynku cementowo-wapiennego to zazwyczaj około 2-4 tygodni, zależnie od grubości warstwy i warunków panujących w pomieszczeniu (temperatura, wentylacja, wilgotność). Producent zazwyczaj podaje precyzyjne wytyczne na opakowaniu i należy się ich bezwzględnie trzymać. Nie ma sensu przyspieszać tego procesu sztucznie, gdyż może to prowadzić do wewnętrznych naprężeń i pęknięć w przyszłości. Sprawdzenie poziomu wilgotności tynku specjalnym miernikiem może być dobrym pomysłem przed przystąpieniem do dalszych prac, zwłaszcza do nakładania hydroizolacji i kleju do płytek. Zbyt szybkie zatrzymanie procesu wysychania może uwięzić wilgoć wewnątrz ściany.
Wybierając tynk, warto zwrócić uwagę na jego deklarowaną wytrzymałość i przyczepność do podłoża. Nie każdy tynk cementowy jest sobie równy. Te dedykowane do wilgotnych pomieszczeń często mają specjalne dodatki zwiększające ich odporność na wodę. Ceny worka tynku cementowo-wapiennego o wadze 25 kg wahają się zazwyczaj od 15 do 30 PLN, podczas gdy tynki gipsowe mogą kosztować od 12 do 25 PLN za taką samą ilość. Przeliczając to na koszt za metr kwadratowy przy typowej grubości warstwy 1-2 cm, koszt materiału na standardową łazienkę (powierzchnia ścian 25-30 mkw) wyniesie od kilkuset do ponad tysiąca złotych. To relatywnie niewielki wydatek w porównaniu do potencjalnych kosztów naprawy.
W niektórych przypadkach, szczególnie przy bardzo krzywych ścianach wymagających grubszych warstw tynku, można rozważyć zastosowanie tynku cementowo-wapiennego jako warstwy narzutu, a następnie cieńszej warstwy tynku cementowego jako finiszu przygotowującego powierzchnię pod hydroizolację. Ta metoda pozwala na skuteczne wyrównanie znacznych nierówności przy jednoczesnym zapewnieniu optymalnego podłoża dla kolejnych warstw. Ważne, aby każda kolejna warstwa tynku była mniej wytrzymała niż poprzednia ("słabsza warstwa na mocniejszą") co zapobiega pękaniu.
Producenci płytek, klejów i systemów hydroizolacji często zamieszczają w swoich kartach technicznych zalecenia dotyczące przygotowania podłoża, w tym rodzaju akceptowalnego tynku. Zanurzenie się w te dokumenty może być nużące, ale uwierzcie – to kopalnia wiedzy, która pozwala uniknąć błędów. Ignorowanie zaleceń producenta może skutkować nie tylko gorszym efektem, ale i utratą gwarancji na zastosowane materiały. Pamiętaj, że dobór tynku do łazienki pod płytki nie jest sugestią, a często wymogiem technologicznym.
Pamiętaj, że nawet najlepszy tynk wymaga odpowiedniej aplikacji. Błędy wykonawcze, takie jak tynkowanie na brudne lub niestabilne podłoże, zbyt szybkie nakładanie kolejnych warstw, czy brak dylatacji przy dużych powierzchniach, mogą zniweczyć najlepsze intencje i najdroższe materiały. Jeśli nie masz doświadczenia w tynkowaniu, rozważ zatrudnienie fachowca. Choć generuje to dodatkowy koszt robocizny (od 30 do 60 PLN/mkw za tynkowanie maszynowe/ręczne), to inwestycja w prawidłowe wykonanie procentuje przez lata. Powiem szczerze, widzieliśmy już mnóstwo "fachowców", którzy brali się za tynkowanie łazienki tynkiem gipsowym "bo szybciej i taniej" – to droga donikąd. Czasem trzeba powiedzieć "Stop!" i postawić na sprawdzone rozwiązania, nawet jeśli są mniej wygodne.
Kluczowym momentem po wyschnięciu tynku cementowego jest zagruntowanie powierzchni przed nałożeniem hydroizolacji i kleju. Wybór gruntu zależy od chłonności tynku. Na tynki cementowe stosuje się zazwyczaj grunty akrylowe lub krzemianowe, które penetrują w głąb podłoża i wzmacniają jego strukturę. Czasem, w przypadku bardzo gładkich i zwartych powierzchni tynku cementowego (np. po mechanicznym zacieraniu), może być konieczne użycie gruntu sczepnego, zawierającego piasek kwarcowy, który tworzy "mostek sczepny" dla kolejnych warstw, zwiększając przyczepność hydroizolacji i kleju. Cena gruntu to zazwyczaj od 20 do 50 PLN za litr, a litr pokrywa od 5 do 15 mkw w zależności od chłonności podłoża. Pamiętaj, że grunt musi być dedykowany do tynków cementowych i przeznaczony do stosowania pod hydroizolację/płytki. To kolejny mały, ale znaczący detal, który potrafi sporo namieszać, jeśli zostanie zlekceważony.
W skrócie, dla łazienki pod płytki, najlepszym wyborem jest tynk cementowy lub cementowo-wapienny. Odporność na wilgoć, trwałość i kompatybilność z systemami hydroizolacji to cechy, których nie znajdziecie w tynkach gipsowych, a które są absolutnie kluczowe w tak wymagającym pomieszczeniu jak łazienka. Nie oszczędzajcie na tynku – to fundament Waszej przyszłej ściany z płytek. Gdy przychodzą do nas klienci z pytaniem "A czy muszę tynkować...?", zazwyczaj z uśmiechem odpowiadamy: "Jeśli planuje Pan/Pani korzystać z tej łazienki i cieszyć się płytkami dłużej niż dwa lata, to tak."
Na koniec, przed przystąpieniem do tynkowania, upewnijcie się, że macie odpowiednie narzędzia. Kielnia tynkarska, paca, łata do wyrównywania, poziomica – to podstawa. W przypadku większych powierzchni maszynę do tynkowania można wynająć, co znacząco przyspiesza pracę, ale wymaga pewnej wprawy w obsłudze. Pamiętajcie, że jakość tynku w worku to jedno, a jakość jego nałożenia na ścianę to zupełnie inna para kaloszy. Dobre tynkowanie wymaga cierpliwości, precyzji i wiedzy.
Przygotowanie ścian pod tynkowanie przed glazurą
Zanim nałożysz choćby jedną łyżkę tynku na ścianę łazienki, musisz upewnić się, że powierzchnia jest na to gotowa. Prawidłowe przygotowanie ścian to jak gruntowne leczenie przed operacją – bez tego nawet najlepszy zabieg nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Ignorowanie tego etapu jest proszeniem się o kłopoty. Ściana jest "podkładem" dla wszystkiego, co na niej wyląduje, w tym tynku, hydroizolacji i płytek. Nie oszukasz fizyki, a na pewno nie oszukasz wody.
Pierwsza i najważniejsza zasada to czystość. Ściany muszą być dokładnie oczyszczone z kurzu, brudu, tłuszczu, starych, łuszczących się farb czy resztek zapraw. Każdy drobny paproch może działać jak bariera utrudniająca prawidłowe związanie tynku z podłożem. Wyobraź sobie, że próbujesz przykleić coś do zakurzonej półki – kiepsko idzie, prawda? Z tynkiem i ścianą jest dokładnie tak samo. Solidne szczotkowanie, a czasem nawet mycie pod ciśnieniem, to absolutna podstawa. Oczywiście, ściany po myciu muszą solidnie wyschnąć. Tynkowanie mokrych ścian to sabotaż.
Następnie musisz ocenić stan techniczny ścian. Chodzi o wykrycie wszelkich pęknięć, ubytków czy osłabionych fragmentów. Pukaj w ścianę, szukaj głuchych dźwięków, które mogą świadczyć o pustkach lub odspajaniu się istniejących warstw. Wszystkie luźne fragmenty należy skuć, a pęknięcia poszerzyć i oczyścić. To etap, gdzie możesz poczuć się trochę jak archeolog odkrywający ukryte słabości starożytnych murów. A każda odkryta słabość, która zostanie naprawiona, to cegiełka do trwałości przyszłego wykończenia.
Wszelkie bruzdy po instalacjach (elektrycznych, hydraulicznych) muszą zostać wypełnione i zaszpachlowane, najlepiej zaprawą cementową. Ubytki o większej głębokości wypełniamy etapami, pozwalając każdej warstwie dobrze wyschnąć. Na stykach różnych materiałów konstrukcyjnych (np. bloczek betonowy z fragmentem muru ceglanego), a także w narożnikach zewnętrznych i wewnętrznych oraz nad i pod oknami, zaleca się stosowanie siatki zbrojącej. Siatka, zatopiona w pierwszej warstwie tynku, minimalizuje ryzyko pojawienia się pęknięć skurczowych czy pęknięć wynikających z pracy różnych materiałów podłoża. Siatka z włókna szklanego o gramaturze ok. 145-160 g/mkw jest tu standardem. W miejscach potencjalnie problematycznych, jak duże bruzdy, warto rozważyć nawet siatkę stalową.
Kolejny kluczowy krok to gruntowanie. Rodzaj gruntu zależy od chłonności podłoża. Ściany wykonane z materiałów silnie chłonnych, jak bloczki silikatowe czy beton komórkowy, wymagają gruntów wyrównujących chłonność, które zapobiegną zbyt szybkiemu odebraniu wody z tynku i jego "przypaleniu". Z kolei powierzchnie gładkie i mało chłonne, jak beton, potrzebują gruntów sczepnych z dodatkiem piasku kwarcowego, które stworzą szorstką warstwę, poprawiając przyczepność tynku. Użycie niewłaściwego gruntu to prosta droga do osłabienia wiązania tynku ze ścianą, a w konsekwencji do jego odspajania się. To jest moment, w którym wiedza o materiałach staje się Twoim najlepszym przyjacielem. Koszt litra dedykowanego gruntu to około 25-50 PLN, a jego wydajność pozwala na pokrycie kilkunastu metrów kwadratowych ściany. Zważywszy na korzyści, to wydatek pomijalny.
Po zagruntowaniu (i upewnieniu się, że grunt wysechł według zaleceń producenta – to może trwać od kilkunastu minut do kilku godzin), przechodzimy do osadzenia profili tynkarskich (listew). Listwy te, montowane zazwyczaj pionowo w odstępach 1-1.5 metra, wyznaczają płaszczyznę tynkowania i ułatwiają ściąganie nadmiaru tynku łatą, gwarantując uzyskanie równej powierzchni. Listwy przykleja się do ściany za pomocą małych placków zaprawy tynkarskiej lub specjalistycznej zaprawy montażowej, a ich prawidłowe pionowanie za pomocą poziomicy to klucz do uzyskania płaskiej ściany. Dobrze osadzone profile tynkarskie potrafią przyspieszyć i ułatwić tynkowanie o połowę, a efekt końcowy jest nieporównywalnie lepszy niż przy tynkowaniu "na oko". Koszt metra bieżącego takiej listwy metalowej czy z PCV to zaledwie kilka złotych (np. 3-7 PLN/metr), a ileż nerwów i czasu ratują!
Bardzo ważne jest również zabezpieczenie wszelkich elementów, które nie będą tynkowane – ram okiennych, ościeżnic drzwiowych, instalacji wyprowadzonych ze ściany. Taśmy malarskie i folia ochronna to absolutna konieczność, chyba że lubisz mozolne czyszczenie zaschniętego tynku z plastiku czy metalu (żartuję, nikt tego nie lubi). Pośpiech na tym etapie często kończy się uszkodzeniami lub zabrudzeniami trudnymi do usunięcia. Działa tu stara zasada: lepiej zapobiegać niż leczyć (i szorować do upadłego).
Podsumowując, przygotowanie ścian to nie tylko formalność, ale złożony proces wymagający uwagi na wielu płaszczyznach. Czystość, naprawa ubytków, zbrojenie, gruntowanie, osadzenie listew – każdy z tych kroków ma bezpośredni wpływ na trwałość i jakość końcowego tynku, a co za tym idzie, trwałość całej okładziny z płytek. Przygotowanie ścian pod tynkowanie przed glazurą to etap, który powinien być traktowany z najwyższym priorytetem. Jeśli myślisz, że możesz sobie coś odpuścić, przypomnij sobie tabelę z prawdopodobieństwem usterek – to realne ryzyko, które na siebie bierzesz.
Czas potrzebny na przygotowanie ścian zależy oczywiście od ich stanu wyjściowego i powierzchni. W przypadku łazienki o powierzchni 5 mkw ze stosunkowo równymi ścianami z bloczków, przygotowanie może zająć 1-2 dni. Jeśli jednak ściany są w fatalnym stanie, wymagają dużo skucia, uzupełnień czy głębokich bruzd, czas ten może wydłużyć się do 3-4 dni, nie licząc czasu schnięcia napraw i gruntu. To inwestycja czasowa, która zwraca się z nawiązką, zapewniając święty spokój na długie lata. Widzieliśmy ściany, które wyglądały jak ser szwajcarski i jestem pewien, że bez solidnego przygotowania i tynku, żadne płytki by się na nich nie utrzymały dłużej niż kilka miesięcy. To nie jest żaden mit, to rzeczywistość budowlana.
Co grozi brakiem tynku pod płytkami w łazience?
No dobrze, a co, jeśli zignorujemy wszystkie te mądrości o tynkowaniu i postanowimy położyć płytki bezpośrednio na goły bloczek, beton, a może nawet gipsową ścianę? Krótko mówiąc: zapraszamy do krainy problemów. Konsekwencje mogą być daleko bardziej dotkliwe i kosztowne niż pozornie zaoszczędzony czas i materiał na etapie przygotowania. To jak jazda samochodem bez opon – teoretycznie się da, ale efekty są, delikatnie mówiąc, opłakane. Brak odpowiedniego tynku lub niewłaściwe przygotowanie podłoża pod płytki to cichy sabotaż własnego remontu.
Pierwszy i najbardziej oczywisty problem to trudności z uzyskaniem równej powierzchni. Gołe mury, niezależnie czy z bloczków betonowych, silikatów czy betonu komórkowego, nigdy nie są idealnie proste i równe. Mają fugi między elementami, nierówności w samej strukturze materiału, a odchylenia od pionu potrafią być znaczące (rzędu kilku centymetrów na wysokość piętra). Tynk służy między innymi do wypoziomowania i wypionowania ścian, stworzenia idealnej, płaskiej płaszczyzny. Układanie płytek na nierównej ścianie jest torturą. Wymaga nakładania różnej grubości warstw kleju, co znacząco zwiększa jego zużycie (nawet dwukrotnie!), utrudnia równe ułożenie płytek, prowadzi do powstawania "uskoków" między sąsiednimi płytkami (tzw. lippage), które nie tylko brzydko wyglądają, ale są też pułapką na brud. Pomyślcie o ile trudniejsze jest fugowanie nierównych powierzchni.
Drugi potężny problem to osłabiona przyczepność płytek. Klej do płytek, nawet ten najlepszy, potrzebuje stabilnego, odkurzonego i odpowiednio chłonnego podłoża, aby prawidłowo związać. Układanie płytek bezpośrednio na pylący, silnie chłonny bloczek lub gładki, niezgruntowany beton bez odpowiedniej warstwy pośredniej (jak tynk lub dedykowana gładź cementowa) jest proszeniem się o odpadanie. Wilgoć z kleju może zostać zbyt szybko wchłonięta przez bloczek, nie dając mu czasu na prawidłowe związanie, lub klej może nie przyczepić się wystarczająco do gładkiej powierzchni. Widzieliśmy już płytki odpadające całymi połaciami z łazienek po zaledwie kilku miesiącach użytkowania, właśnie z tego powodu. To nie scenariusz z filmu grozy, to realne przypadki. Brak odpowiedniego przygotowania podłoża pod płytki to główna przyczyna takich awarii.
Najgroźniejszym skutkiem braku tynku i co ważniejsze, braku właściwego podłoża dla hydroizolacji, jest ryzyko penetracji wilgoci w głąb ściany. Łazienka to pomieszczenie o podwyższonej wilgotności, a strefy prysznica czy wanny to obszary bezpośredniego kontaktu z wodą. Choć fugi i płytki same w sobie nie są w 100% wodoszczelne, główną barierę przed wodą powinna stanowić warstwa hydroizolacji (folii w płynie, mas bitumicznych, membran uszczelniających) położona *pod* płytkami. Większość systemów hydroizolacyjnych wymaga położenia ich na stabilnym, gładkim lub delikatnie szorstkim (ale równym!) i odkurzonym podłożu. Goły bloczek z nierównościami, bruzdami i fugami nie stanowi takiego podłoża. Naniesienie na niego folii w płynie jest technicznie trudne, zużywa się jej znacznie więcej, a ryzyko nieszczelności w zagłębieniach czy narożach jest ogromne.
Wilgoć, która przeniknie przez nieszczelną lub brakującą hydroizolację wprost w strukturę muru (betonu komórkowego, silikatów, cegły), to tykająca bomba. Zaczyna się od zawilgocenia i wykwitów solnych na sąsiadujących ścianach (nawet tych w innych pomieszczeniach!). Następnie pojawia się pleśń i grzyb, które są nie tylko brzydkie, ale przede wszystkim szkodliwe dla zdrowia domowników. Grzyb może szybko opanować znaczne powierzchnie ściany, niszcząc tynk i degradując materiał konstrukcyjny. Usuwanie pleśni i jej przyczyn jest zazwyczaj procesem skomplikowanym, czasochłonnym i bardzo kosztownym, wymagającym często skucia wszystkich płytek, usunięcia zainfekowanych materiałów, dezynfekcji i ponownego, prawidłowego wykonania prac od podstaw – czyli... tynkowania, hydroizolacji, i kafelkowania. Koszt takiej "powtórki z rozrywki" potrafi sięgnąć od kilku do kilkunastu tysięcy złotych w przypadku standardowej łazienki, co dramatycznie przebija pierwotną oszczędność na tynku.
Co więcej, stałe zawilgocenie muru może prowadzić do jego stopniowej degradacji – kruszenia się, osłabienia struktury. W skrajnych przypadkach może to wpłynąć na stabilność elementów konstrukcyjnych, choć to już czarny scenariusz. Częściej spotykanym problemem jest osłabienie spoiny klejowej płytek na skutek stałego kontaktu z wilgocią w nasiąkliwym podłożu. Woda w murze może również zamarzać (jeśli ściana sąsiaduje z nieogrzewanym pomieszczeniem lub na zewnątrz), powodując rozsadzanie materiału od wewnątrz. Zimą problemy z wilgocią są potęgowane przez niskie temperatury, co tylko przyspiesza degradację. Ryzyko zawilgocenia ścian bez tynku pod płytkami jest nieporównywalnie wyższe.
Brak równego, stabilnego podłoża, które daje tynk, utrudnia również późniejsze prace, takie jak montaż szafek, lustra, grzejnika drabinkowego czy innych akcesoriów łazienkowych. Wiercenie w nierównej powierzchni może być problematyczne, a nierównomierne rozłożenie naprężeń może prowadzić do pękania płytek podczas montażu lub w późniejszym czasie. Pomyślcie o idealnie przylegającej szafce – bez prostej ściany to niemożliwe. Widzieliśmy instalacje, gdzie dystanse między ścianą a szafką były na tyle duże, że można było tam schować kilka rolek papieru toaletowego. Po prostu koszmar estetyczny i funkcjonalny.
Podsumowując, brak tynku (lub niewłaściwe przygotowanie podłoża, które tynk zapewnia) pod płytkami w łazience to droga na skróty prowadząca prosto do serca problemu. Nierówne ściany, osłabiona przyczepność płytek, gigantyczne ryzyko zawilgocenia, pleśń, a w konsekwencji kosztowne naprawy i utrata spokoju – to wszystko realne zagrożenia. Decydując się na remont łazienki, podejmijcie świadomą decyzję i zróbcie to raz, a porządnie. Tynk jest kluczowym elementem tego procesu. Pominięcie go jest, cytując klasyka, "za drogie, żeby było tanio". Inwestycja w prawidłowe tynkowanie zwraca się wielokrotnie w postaci trwałości, estetyki i świętego spokoju na lata. Nigdy, przenigdy nie oszczędzajcie na podstawie pod płytki w łazience. Brak tynku pod płytkami w łazience to hazard, w którym stawka jest bardzo wysoka.