Jak przykleić odparzone płytki
Kiedy pod stopami słychać niepokojący głuchy dźwięk, a spojrzenie pada na pękniętą fugę lub, co gorsza, płytkę leżącą na podłodze, od razu wiadomo, że mamy problem z "odparzoną" ceramiką. Ale jak sobie z tym poradzić? Jak przykleić odparzone płytki, by zapomnieć o kłopocie na lata? Krótko mówiąc, sekret tkwi w szybkiej reakcji i precyzyjnym przygotowaniu powierzchni oraz płytki. Nie panikujmy, nawet pozornie poważna usterka jest często do uratowania, wymaga jednak wiedzy i odpowiedniego działania.

- Dobór odpowiedniego kleju i prawidłowa technika nanoszenia
- Przyklejanie płytki i zapewnienie trwałego połączenia
- Specyficzne wyzwania przy klejeniu starych odparzonych płytek
Analizując przypadki odspajania się płytek, można dojść do kilku kluczowych wniosków. Czy problem dotyczy świeżo ułożonej ceramiki, czy raczej tej pamiętającej jeszcze poprzednie dekady? Przyczyny i metody postepowania, choć z pozoru podobne, niosą ze sobą specyficzne niuanse, których zaniedbanie skazuje nas na powtórkę z rozrywki.
W przypadku, gdy odpadają nowe płytki, źródło problemu tkwi najczęściej w niedoskonałościach procesu ich aplikacji. Mogą to być błędy w przygotowaniu podłoża, niewłaściwa konsystencja lub ilość kleju, a także brak pełnego pokrycia powierzchni płytki i ściany spoiwem.
Jeżeli zmagamy się z odpadającymi płytkami położonymi wiele lat temu, częstą przyczyną są czynniki zewnętrzne. Drgania przenoszone na budynek, na przykład wskutek prac budowlanych w pobliżu, mogą osłabić stare, sztywne spoiny klejowe, prowadząc do ich zerwania.
Niezależnie od wieku płytek, podstawowym krokiem jest odpowiednie przygotowanie powierzchni. Jeżeli podłoże nie jest idealnie równe, szczególnie na podłodze, użycie wylewki samopoziomującej jest rozwiązaniem lepszym niż próby "łapania poziomu" nadmierną ilością kleju, co zresztą jest często receptą na katastrofę.
Przed ponownym przyklejaniem odspojonych płytek, szczególnie tych starszych, warto je ponumerować. Może się wydawać, że przyklejanie ceramiki nie wymaga takiej precyzji, ale stare płytki mogą mieć subtelne przebarwienia wynikające z upływu czasu, a ich wymieszanie spowoduje nieestetyczny efekt szachownicy na ścianie.
Kluczowe wnioski dotyczące przyczyn i działań można podsumować w poniższej tabeli:
| Przyczyna odspajania się płytek | Typowe Działania przed ponownym klejeniem |
|---|---|
| Błędy aplikacji (m.in. zbyt cienka/gruba warstwa kleju, klejenie jednostronne, niewłaściwe podłoże) | Dokładne oczyszczenie zarówno płytki, jak i podłoża; weryfikacja i wyrównanie podłoża (np. wylewką); zastosowanie prawidłowej techniki nanoszenia kleju |
| Niewłaściwy dobór kleju (np. brak elastyczności na podłożach wymagających kompensacji naprężeń) | Wybór kleju o odpowiednich parametrach, zwłaszcza elastyczności (np. klasy S1/S2), dostosowanego do typu płytki i podłoża |
| Drgania i ruchy konstrukcyjne (częsta przyczyna przy starych płytkach) | Identyfikacja i minimalizacja źródła drgań (jeśli możliwe); użycie kleju o wysokiej elastyczności; numeracja i klejenie starych płytek w pierwotnej kolejności |
| Starzenie się materiałów i wyczerpanie trwałości spoiny | Całkowite usunięcie starego kleju z obu powierzchni; przygotowanie podłoża; użycie nowoczesnego kleju o lepszych parametrach wiązania i trwałości |
Jak widać, podstawą sukcesu jest dokładne zidentyfikowanie, dlaczego płytki odpadły w pierwszej kolejności. Bez usunięcia pierwotnej przyczyny, nawet najlepszy klej i najbardziej wprawna ręka glazurnika nie zagwarantują trwałego rozwiązania problemu. Traktowanie symptomu, jakim jest odpadająca płytka, bez leczenia choroby, czyli powodu jej odspojenia, to prosta droga do powtarzania pracy.
Przyjrzyjmy się bliżej danym dotyczącym najczęstszych przyczyn, aby zrozumieć skalę problemu. Poniższy wykres prezentuje hipotetyczny rozkład częstości występowania różnych przyczyn odspajania się płytek, oparty na analizie typowych problemów zgłaszanych przez użytkowników i specjalistów. Widzimy wyraźnie, które czynniki dominują.
Te liczby dobitnie pokazują, że lwią część problemów generują błędy ludzkie i niedbalstwo na etapie klejenia oraz przygotowania. Ignorowanie zaleceń producentów chemii budowlanej czy pośpiech zemści się niemal zawsze. Dopiero nieliczne przypadki można zrzucić na karb niekontrolowanych sił, takich jak znaczące ruchy budynku czy remonty u sąsiada wprowadzające szkodliwe wibracje.
Zatem, zamiast czarować i liczyć na cud, skoncentrujmy się na tych aspektach, na które mamy realny wpływ. Prawidłowe przygotowanie podłoża to absolutna podstawa, od której należy zacząć, zanim w ogóle pomyślimy o nakładaniu kleju. Niewielkie nierówności mogą zostać skorygowane przez klej, ale znaczące odchylenia wymagają interwencji w postaci mas samopoziomujących czy zapraw wyrównujących. Zaniedbanie tego etapu to prosta ścieżka do ponownego problemu z odrywającymi się płytkami.
Dobór odpowiedniego kleju i prawidłowa technika nanoszenia
Wybór kleju to fundament trwałego połączenia. Powiecie, klej to klej, co za różnica? Ogromna, moi drodzy! Producenci chemii budowlanej oferują całą gamę produktów, każdy dedykowany specyficznym warunkom i rodzajom płytek. Ignorowanie tych zaleceń to proszenie się o kłopoty. Zrozumienie różnic między klasami klejów cementowych (C1, C2), a także tymi o podwyższonej elastyczności (S1, S2), jest absolutnie kluczowe, zwłaszcza gdy stajemy przed wyzwaniem ponownego klejenia odparzonych płytek.
Klej cementowy klasy C1 to podstawowy produkt, nadający się do płytek nasiąkliwych o niewielkich rozmiarach w pomieszczeniach suchych. Klej C2 to już klej o podwyższonych parametrach przyczepności i wytrzymałości, często stosowany do gresu i płytek wielkoformatowych. Kiedy mówimy o ponownym klejeniu, szczególnie na trudniejszych, potencjalnie nierównych podłożach, a już na pewno w przypadku narażenia na wibracje, kleje klasy S1 (odkształcalne) lub S2 (wysoko odkształcalne) są często jedynym słusznym wyborem. Zapewniają one elastyczność spoiny, która kompensuje niewielkie ruchy podłoża, chroniąc przed zerwania połączenia kleju z płytką.
Parametry techniczne kleju mają bezpośrednie przełożenie na sukces. Kluczowe są tu: czas otwarty (ile czasu mamy na położenie płytki po nałożeniu kleju), czas korygowalności (jak długo możemy jeszcze przesunąć płytkę po jej ułożeniu) oraz czas wiązania. Typowy klej cementowy C2 może mieć czas otwarty rzędu 20-30 minut, a pełne związanie po 24 godzinach. Kleje szybkowiążące, używane przy pilnych remontach, skracają te czasy, ale wymagają większej wprawy i szybkości działania. Ich cena jest też zazwyczaj wyższa – klej szybkowiążący S1 może kosztować np. 60-80 zł za 25 kg, podczas gdy standardowy C1 około 30-40 zł.
Mówiąc o technice nanoszenia, od razu przejdźmy do sedna. Klej powinien być nanoszony zarówno na powierzchnię podłoża (ściany lub podłogi), jak i na tylną stronę płytki – to tzw. metoda kombinowana. Zapewnia to niemal 100% pokrycie spoiną klejową, co jest absolutnie krytyczne, zwłaszcza przy płytkach wielkoformatowych. Klejenie "na placki" czy tylko na płytkę to proszenie się o klopoty – pustki pod płytką to potencjalne miejsca gromadzenia się wilgoci i punkty, od których rozpocznie się odspajanie.
Grubość warstwy kleju to kolejny punkt zapalny. Producenci podają zwykle zalecaną grubość warstwy roboczej, często w przedziale 3-5 mm, ale dopuszczając nieco więcej w przypadku bardziej nierównych podłoży (zastosowanie specjalnych klejów grubowarstwowych lub średniowarstwowych). Użycie zbyt cienkiej warstwy (poniżej 2-3 mm) sprawi, że klej zwiąże się zbyt szybko i nie osiągnie pełnej wytrzymałości. Z kolei warstwa zbyt gruba (ponad 10-15 mm, zależnie od typu kleju) może spowodować osiadanie płytki, pękanie kleju podczas wysychania i wydłużenie czasu wiązania w nieskończoność, prowadząc ostatecznie do słabego połączenia.
Do nanoszenia kleju służą zębate pacy – ich rozmiar (wielkość zębów) zależy od formatu płytek. Dla małych płytek (np. 10x10 cm) wystarczy paca z zębem 4x4 mm. Dla płytek 30x30 cm i większych zalecane są pacy 8x8 mm, 10x10 mm, a nawet 12x12 mm dla dużego formatu. Pamiętajmy, że po ząbkowaniu i ułożeniu płytki, grubość warstwy kleju ulegnie spłaszczeniu, redukując się do zalecanych kilku milimetrów. Orientacyjne zużycie kleju cementowego C2 na 1 m² waha się od 3 kg (przy paci 6 mm) do 5-7 kg (przy paci 10-12 mm), zależnie od rodzaju kleju, podłoża i oczywiście wprawy wykonawcy.
Technika ząbkowania kleju też ma znaczenie. Zaleca się ząbkowanie w jednym kierunku, równoległym do krótszego boku płytki. Po ułożeniu płytki i lekkim poruszeniu, rowki kleju powinny się połączyć, tworząc spójną, pozbawioną pustek warstwę. Prosta kontrola: po przyklejeniu kilku płytek, jedną zdejmujemy i sprawdzamy, czy klej pokrył co najmniej 90% jej powierzchni (dla ścian i większości zastosowań), a idealnie 100%.
Przygotowanie samego kleju również wymaga precyzji. Musimy trzymać się proporcji wody podanych przez producenta na opakowaniu (np. 5-6 litrów czystej wody na 25 kg suchej mieszanki). Zbyt duża ilość wody osłabi spoinę, zbyt mała utrudni mieszanie i aplikację. Klej mieszamy wolnoobrotowym mieszadłem mechanicznym, pozostawiamy na kilka minut (czas dojrzewania, np. 5 minut), a następnie ponownie krótko mieszamy przed użyciem. Czas otwarty mieszanki jest ograniczony – zazwyczaj wynosi 2-4 godziny – więc przygotowujemy tylko tyle kleju, ile jesteśmy w stanie zużyć w tym czasie.
Podłoże przed nałożeniem kleju musi być czyste, suche, nośne i zagruntowane odpowiednim preparatem, zwłaszcza jeśli jest chłonne (np. tynk cementowo-wapienny) lub pylące. Grunt zmniejsza i wyrównuje chłonność, poprawiając przyczepność kleju. Niewłaściwe zagruntowanie to częsta przyczyna tego, że klej "nie trzyma", co w konsekwencji prowadzi do tego, że płytka ścienna nie jest dobrze przymocowana.
Pamiętajcie, dobór odpowiedniego kleju i pedantyczna wręcz dbałość o prawidłową technikę jego nanoszenia to połowa sukcesu. Druga połowa to właściwe ułożenie płytki i zapewnienie, że spoina klejowa ma szansę prawidłowo związać, bez zakłóceń.
Czy to oznacza, że musimy stać się od razu mistrzami glazurnictwa? Nie, ale oznacza to, że musimy podejść do tematu z szacunkiem dla chemii materiałów i praw fizyki. Każdy popełniony błąd na tym etapie oznacza mniej lub bardziej odległą w czasie konieczność ponownego mierzenia się z problemem.
Powiedzmy sobie szczerze, czasami pokusa, by użyć tego, co akurat mamy pod ręką, jest duża. Ale czy warto ryzykować kolejny remont, zaoszczędzając kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych na odpowiednim kleju lub poświęcając pięć minut więcej na staranne oczyszczenie podłoża? Raczej nie.
Przyklejanie płytki i zapewnienie trwałego połączenia
Po starannym przygotowaniu podłoża i wyborze właściwego kleju, przechodzimy do decydującego momentu: przyklejenia płytki. Może wydawać się, że wystarczy nałożyć klej i przyłożyć płytkę do ściany czy podłogi. Nic bardziej mylnego. Ten etap wymaga równie dużo uwagi co poprzednie, a od jego prawidłowego przebiegu zależy, czy płytka będzie dobrze przymocowana i czy spoiwo nie zerwie się w przyszłości.
Po nałożeniu kleju na podłoże za pomocą zębatej pacy, tworząc równe bruzdy, nakładamy cienką, gładką warstwę kleju na tylną stronę płytki (tzw. masło). Następnie przykładamy płytkę do ściany i delikatnie dociskamy, wykonując jednocześnie lekki ruch skręcający lub przesuwający w bok. Ten ruch ma na celu zgniecenie bruzd klejowych na podłożu i "zespawanie" ich z warstwą kleju na płytce, wypychając przy tym pęcherzyki powietrza. Celem jest uzyskanie pełnego pokrycia klejem, idealnie 100% na ścianach, co minimalizuje ryzyko powstawania pustek, w których mogłaby gromadzić się wilgoć.
Siła docisku jest ważna – powinna być wystarczająca, by płytka pewnie "zatopiła" się w kleju, ale nie na tyle duża, by klej wyciskał się spomiędzy krawędzi nadmiernie. Docisk można kontrolować gumowym młotkiem, delikatnie stukając w płytkę, zaczynając od środka i kierując się ku krawędziom. Jednocześnie sprawdzamy poziomicą lub długą łatą, czy płytka leży w jednej płaszczyźnie z sąsiednimi. Mamy ograniczony czas na korekty – zazwyczaj do 10-20 minut po ułożeniu, zależnie od kleju i warunków otoczenia.
W przypadku płytek ściennych, zwłaszcza tych większych czy cięższych, kluczowe jest zastosowanie podpór, dopóki klej nie zacznie wstępnie wiązać. Można użyć drewnianej listwy przybitej lub podpartej w dolnej linii klejenia jako podstawy, a następnie klinów lub krzyżyków dystansowych, które podtrzymają płytki wyżej przed zsunięciem się. W przeciwnym razie, pod wpływem własnego ciężaru, płytki mogą się obsuwać, niszcząc dopiero co naniesioną spoinę klejową i psując całą pracę.
Niezwykle ważne jest usuwanie nadmiaru kleju z fug na bieżąco. Jeśli klej stwardnieje w spoinach, jego usunięcie będzie wymagało użycia twardych narzędzi, co może porysować krawędzie płytek lub uszkodzić spoinę klejową pod spodem. Fugowanie można rozpocząć dopiero po pełnym związaniu kleju, co trwa zazwyczaj minimum 24 godziny, a w przypadku klejów elastycznych, grubowarstwowych lub w niższych temperaturach – nawet dłużej.
Jak poznać, że klej związał wystarczająco? Można delikatnie spróbować odspoić jedną płytkę w mniej widocznym miejscu. Jeśli stawiamy duży opór, a spoiwo jest twarde i dobrze przywiera do obu powierzchni, to dobry znak. Innym wskaźnikiem jest czas podany przez producenta kleju. Zwykle podają oni "czas wchodzenia na posadzkę" (dla podłóg) oraz "czas spoinowania". Bezwzględnie należy przestrzegać tych zaleceń, aby uniknąć osłabienia świeżej spoiny.
Wilgotność i temperatura otoczenia mają ogromny wpływ na proces wiązania kleju. Optymalna temperatura to zazwyczaj od +5°C do +25°C. W zbyt niskiej temperaturze wiązanie ulega znacznemu spowolnieniu, a nawet może zostać zatrzymane. W zbyt wysokiej – woda z kleju odparowuje za szybko, zanim cement zdąży przejść przez wszystkie fazy hydratacji, co skutkuje słabą i kruchą spoiną. Idealna wilgotność to umiarkowana, bez przeciągów, które przyspieszają wysychanie powierzchniowej warstwy kleju (skórkowanie).
Jednym z częstych błędów jest pośpiech w fugowaniu. Choć kuszące jest szybkie zakończenie pracy, fugowanie zbyt wcześnie, zanim klej w pełni zwiąże, może osłabić jego strukturę i utrudnić późniejsze, prawidłowe związanie. Dajcie klejowi czas! To nie wyścig. Typowe szerokości spoin do płytek ściennych to 2-3 mm, natomiast dla podłogowych często 3-5 mm, a dla dużych formatów nawet 5 mm i więcej. Szerokość spoiny powinna być również dostosowana do rodzaju płytki – rektyfikowane (z fabrycznie prostymi krawędziami) można układać na węższe spoiny (min. 1.5-2 mm), płytki z fazką na nieco szersze.
Użycie systemów poziomowania płytek (tzw. klipsów i klinów) jest szczególnie pomocne przy większych formatach, zwłaszcza na podłodze, gdzie pomagają zniwelować nierówności wynikające z odkształceń samego kleju w procesie wiązania. W przypadku odspojonych płytek, jeśli przyklejamy je ponownie, systemy te mogą pomóc w utrzymaniu pierwotnej, często nieregularnej, linii spoin.
Właściwe przyłożenie płytki i zapewnienie odpowiedniego pokrycia klejem to etap, na którym w praktyce wiele spoin klejowych ponosi porażkę. Zbyt mały docisk, zbyt krótki czas korygowalności, za szybkie fugowanie – to wszystko drobiazgi, które składają się na trwałość lub jej brak. Pamiętajcie, przyklejać płytki to nie tylko nałożyć klej, ale przede wszystkim stworzyć solidne, homogeniczne połączenie na całej powierzchni styku płytki z podłożem. Tylko wtedy unikniemy ponownego problemu.
To trochę jak budowanie relacji – nie wystarczy pierwsze, entuzjastyczne spotkanie. Potrzeba czasu, cierpliwości i odpowiednich warunków, żeby wszystko się ze sobą prawidłowo "związało" i stworzyło coś trwałego. W przypadku płytek, to klej potrzebuje tego czasu i tych warunków. Poświęcenie tych dodatkowych kilkunastu godzin oczekiwania na fugowanie czy wchodzenie na posadzkę zaprocentuje latami bezproblemowego użytkowania. Zapewnienie trwałego połączenia to priorytet.
Koszt kleju, narzędzi i ewentualnych systemów poziomowania jest inwestycją, która zwraca się w postaci trwałości. Niezależnie od tego, czy odrywamy płytki nowe czy stare, chcemy, żeby po ponownym przyklejeniu zostały na swoim miejscu na długo. Orientacyjny koszt narzędzi podstawowych (paca zębata, mieszadło, wiadro, poziomica, gumowy młotek) to kilkaset złotych, jednorazowy zakup. Koszt kleju na typową łazienkę (np. 20-30 m²) może wynieść od 150 do 400 zł i więcej, zależnie od jego rodzaju (standard vs. S1/S2).
Specyficzne wyzwania przy klejeniu starych odparzonych płytek
Stare, odparzone płytki to często zupełnie inna historia niż świeżo odklejone. Po pierwsze, powód ich odpadania bywa bardziej złożony. Jak wspomniano, w przypadku odpadania płytek położonych wiele lat temu, często winne są drgania zewnętrzne. Życie w kamienicy, blisko ruchliwej ulicy, torów kolejowych, czy po prostu sąsiedztwo z miłośnikiem wiertarki udarowej pracującym nad kolejnym arcydziełem w swoim mieszkaniu – wszystko to może generować subtelne, ale chroniczne naprężenia przenoszone na strukturę budynku. Stare, zazwyczaj mniej elastyczne zaprawy klejowe, nie wytrzymują takich ciągłych mikroruchów i po prostu kruszeją, tracąc przyczepność.
Drugi poważny problem to sama natura tych płytek i podłoża. Stare tynki bywają kruche, piaszczyste, a usunięcie starej zaprawy klejowej bywa drogą przez mękę. Zaprawa mogła związać się "na kamień", a jej zeskrobanie bez uszkodzenia podłoża (lub samej płytki, jeśli chcemy ją ponownie przyklejać) wymaga anielskiej cierpliwości i odpowiednich narzędzi. Często jedynym skutecznym rozwiązaniem jest mechaniczne skuwanie, które niestety generuje mnóstwo pyłu i hałasu, ale pozwala dotrzeć do stabilnego i czystego podłoża.
Największym wizualnym wyzwaniem przy odrywaniu płytek stare jest ich wygląd po ponownym ułożeniu. Płytki, które wisiały na ścianie przez lata, pod wpływem światła, wilgoci, a nawet środków czyszczących, często zmieniają swój kolor – przebarwiają się. Co gorsza, te odbarwienia nie są jednorodne na całej powierzchni ściany. Płytki w słonecznym kącie mogą być jaśniejsze, te za meblem ciemniejsze, a te nad wanną poddane innemu reżimowi wilgotności. Efekt? Po ponownym wymieszaniu i ułożeniu na nowo, możemy dostać „szachownicę kolorystyczną”, wyglądającą, delikatnie mówiąc, nieprofesjonalnie. Dlatego tak ważne jest numerowanie starych płytek przed ich zdjęciem i bezwzględne układanie ich w tej samej kolejności i orientacji.
Skoro mowa o trudnościach, dochodzi jeszcze jeden element – same stare płytki mogą nie być idealnie wymiarowe. Zwłaszcza ceramika sprzed kilku dekad mogła charakteryzować się większymi tolerancjami wymiarowymi niż dzisiejsze płytki rektyfikowane z precyzyjnie szlifowanymi krawędziami. To utrudnia uzyskanie idealnie równych spoin, nawet przy użyciu krzyżyków. Wymaga to większej uwagi podczas układania i korygowania pozycji poszczególnych elementów.
Dobór kleju do starych płytek na starym podłożu to moment, w którym klasa elastyczności kleju (S1, S2) staje się niemal obowiązkowa. Taki klej lepiej "wybacza" drobne nierówności podłoża pozostałe po usunięciu starej zaprawy, a przede wszystkim jest w stanie zaabsorbować drobne ruchy i naprężenia, które wciąż mogą występować w starej konstrukcji budynku. Koszt kleju S1/S2 jest wyższy (jak wspomniałem, np. 60-100+ zł za 25 kg), ale stanowi swoiste ubezpieczenie przed powtórką problemu.
Przykładowo, jeśli przyklejamy ponownie płytki w mieszkaniu na parterze starej kamienicy, blisko ulicy o dużym natężeniu ruchu kołowego, gdzie wibracje są odczuwalne, użycie kleju o najwyższej elastyczności S2 może być jedynym rozsądnym wyjściem. Zaprawa cementowa S2 ma zdolność odkształcania się o co najmniej 5 mm przy długości próbki 150 mm, podczas gdy S1 to 2.5-5 mm, a zwykły klej C2 praktycznie wcale się nie odkształca. Ta cecha elastyczności to cichy bohater w walce o trwałość połączenia na trudnych podłożach.
Usunięcie starej zaprawy klejowej z tylnej strony płytek to także oddzielna operacja. Musi być wykonana tak, by nie uszkodzić płytki i jej krawędzi. Młotek i przecinak wymagają precyzji. Czasami zeszlifowanie resztek kleju szlifierką kątową z tarczą diamentową jest szybsze, ale generuje jeszcze więcej pyłu i wymaga środków ochrony osobistej (maska, okulary). Orientacyjny czas pracy poświęcony na czyszczenie jednej płytki i fragmentu ściany może wynosić od kilkunastu do kilkudziesięciu minut – łatwo policzyć, ile to godzin pracy przy większej powierzchni!
Po dokładnym oczyszczeniu zarówno płytki, jak i podłoża, kluczowe jest gruntowanie. Stare tynki mogą być bardzo chłonne lub wręcz przeciwnie, pokryte pozostałościami starych farb czy klejów, co utrudnia wiązanie. Dobór gruntu (do podłoży chłonnych, niechłonnych) jest tak samo ważny jak dobór kleju. Grunt stosujemy zgodnie z instrukcją producenta, dając mu odpowiedni czas na wyschnięcie przed przystąpieniem do klejenia.
Podsumowując wyzwania związane ze starymi, odparzonymi płytkami – to zadanie trudniejsze. Wymaga większej precyzji w demontażu i czyszczeniu, bezwzględnej numeracji, ostrożności w doborze kleju (stawiając na elastyczność) i większej tolerancji dla niewielkich niedoskonałości wynikających z natury starych materiałów. Sukces zależy tu od detali i zrozumienia, że nie da się naprawić starego problemu nowym materiałem, ignorując pierwotne przyczyny.
A co z fugowaniem? Przy starych płytkach może okazać się, że standardowe fugi cementowe nie będą w stanie zamaskować wszystkich nieregularności w szerokości spoin. W takich przypadkach, a także w miejscach narażonych na wilgoć (np. naroża wanien, pryszniców), warto rozważyć użycie fug elastycznych lub nawet epoksydowych, które są bardziej odporne i lepiej radzą sobie z niewielkimi ruchami i nierównościami.