Płytki na płytki? Jaki klej wybrać w 2025 roku?

Redakcja 2025-04-27 16:05 | Udostępnij:

Kiedy stajesz przed dylematem renowacji łazienki czy kuchni, często pierwszą myślą jest kucie starej okładziny – wizja kurzu, gruzu i mnóstwa pracy. Jednak istnieje inna, kusząca perspektywa: ułożenie nowych płytki na płytki jaki klej do tego wykorzystać? Krótka odpowiedź to: specjalistyczny, elastyczny klej do trudnych podłoży. To metoda, która pozwala odmienić wnętrze bez drastycznego remontowego Armagedonu, pod warunkiem odpowiedniego przygotowania i wyboru właściwych materiałów.

Płytki na płytki jaki klej
Czasem natrafiamy na pozornie proste rozwiązania remontowe, a jednak skrywają one niuanse decydujące o końcowym sukcesie. Analizując dostępne na rynku zaprawy klejące i ich rekomendowane zastosowania, można dostrzec wyraźne różnice w efektywności przy klejeniu na powierzchnie o niskiej nasiąkliwości, takie jak właśnie stara glazura czy gres. Poniższa obserwacja rynkowa, będąca syntezą testów i opinii wykonawców, ukazuje kluczowe różnice w wydajności różnych klas klejów w konfrontacji z wyzwaniem "płytki na płytki":
Typ Kleju (Klasyfikacja EN 12004) Przyczepność do Podłoża Nienasiąkliwego* Elastyczność (S1/S2) Zastosowanie "Płytki na Płytki" - Skuteczność Typowy Czas Wiązania (lekki ruch) Orientacyjny Koszt (€/kg)
C1 Niska (<0.5 N/mm²) Brak Niezalecane - wysokie ryzyko odspojenia 24h 0.5 - 1.0
C2 Średnia (≥1.0 N/mm²) Zazwyczaj brak (C2) lub podstawowa (C2 S1) Ryzykowne bez gruntowania, tylko przy idealnym podłożu i gruntowaniu, C2 S1 lepszy wybór 12-24h 1.0 - 1.5
C2 S1 Wysoka (≥1.0 N/mm² standardowo, >1.0 N/mm² w warunkach zwiększonej adhezji na trudnych podłożach) Klasa S1 (odkształcenie ≥ 2.5 mm) Zalecane, zapewnia pewną adhezję i kompensuje naprężenia 12-24h 1.5 - 2.5
C2 S2 Bardzo Wysoka (>1.5 N/mm²) Klasa S2 (odkształcenie ≥ 5 mm) Optymalne rozwiązanie, najwyższe bezpieczeństwo i elastyczność 12-24h 2.5 - 4.0
Zaprawa Epoksydowa (R2) Doskonała (>2.0 N/mm²) Zazwyczaj wysoka Możliwe, ale kosztowne i trudniejsze w aplikacji, specyficzne zastosowania (np. przemysł) 24-48h (pełne utwardzenie kilka dni) 5.0 - 10.0+
* Adhezja mierzona na typowym podłożu cementowym. Na starej, gładkiej płytce wartość może być niższa bez specjalnego przygotowania i gruntu. Ceny poglądowe, mogą się znacząco różnić w zależności od producenta, regionu i wielkości opakowania. Jak widać na podstawie przedstawionych danych, wybór odpowiedniej klasy kleju nie jest kaprysem, lecz koniecznością techniczną. Kleje klasy C1, choć tanie i powszechne, po prostu nie poradzą sobie z gładką, nienasiąkliwą powierzchnią starej płytki – to jak próbować przykleić coś taśmą klejącą do szyby, mając nadzieję, że utrzyma ciężar. Kleje C2, stanowiące standard dla wielu prac, są krokiem w dobrym kierunku, jednak kluczowa okazuje się elastyczność (klasa S1 lub S2). Ta cecha pozwala klejowi pracować wraz z podłożem i nową płytką, kompensując niewielkie ruchy czy naprężenia, które mogą pojawić się w układzie złożonym z dwóch warstw ceramiki i zaprawy. Pamiętajmy, że brak elastyczności przy jednoczesnym braku doskonałej przyczepności do trudnego podłoża to najprostsza droga do odpadnięcia płytek po pewnym czasie użytkowania – scenariusz, którego chyba nikt z nas by nie chciał doświadczyć po remoncie. Wybór kleju C2 S1 lub nawet C2 S2 (zwłaszcza przy dużych formatach nowych płytek) to inwestycja w trwałość i spokój ducha na lata.

Gruntowanie starych płytek – Podstawa dobrej przyczepności kleju

Nasz domowy, redakcyjny guru od chemii budowlanej, zawsze powtarza: "Grunt to grunt!". I miał rację, szczególnie gdy mowa o klejeniu płytki na płytki. Stare, błyszczące płytki ceramiczne czy gresowe, a nawet niegdysiejsze lamperie olejne, to z definicji podłoża problematyczne.

Charakteryzują się one niezwykle niską nasiąkliwością, co oznacza, że standardowy klej cementowy, bazujący w dużej mierze na wnikaniu w strukturę podłoża, nie ma za co się "chwycić". Powierzchnia jest gładka niczym tafla lodu, co prowadzi do tego, że klej dosłownie się ślizga, a nowo ułożona płytka ma słabą i nietrwałą przyczepność.

Dlatego odpowiednie gruntowanie starych płytek jest krokiem absolutnie krytycznym, którego pominięcie zakrawa na proszenie się o kłopoty. Grunt w tym przypadku nie działa jak standardowy preparat wzmacniający chłonne podłoża, ale tworzy swoisty "most sczepny".

Zobacz także: Wylewka samopoziomująca na stare płytki | ARDEX CL 100

Mówimy tu o stworzeniu szorstkiej, lekko chropowatej warstwy, do której klej dedykowany do takich zastosowań (zazwyczaj wzmocniony polimerami) może pewnie i trwale przylegać. Jest to jakby nałożenie bardzo cienkiej, ale super przyczepnej siateczki, która zwiększa tarcie i adhezję na gładkiej powierzchni.

Przed samym gruntowaniem, czyszczenie jest obowiązkiem, a nie opcją. Musimy bezwzględnie pozbyć się wszelkich zabrudzeń, tłuszczu, wosku czy pozostałości środków czyszczących, które mogłyby zniweczyć działanie gruntu. Jak to zrobić skutecznie? Stara szkoła podpowiada, że płyn do mycia naczyń, znany ze swoich właściwości odtłuszczających, jest zaskakująco efektywnym, tanim i dostępnym narzędziem w walce z nalotem na płytkach.

Należy dokładnie umyć całą powierzchnię, często kilkakrotnie, używając gorącej wody i gąbki lub szczotki, a następnie obficie spłukać, aby usunąć wszelkie resztki detergentu. Musimy być skrupulatni, ponieważ nawet cienka warstwa tłuszczu, niewidoczna gołym okiem, potrafi odseparować grunt od podłoża, czyniąc całą pracę bezużyteczną.

Zobacz także: Gruntowanie wylewki samopoziomującej pod płytki: czy to konieczne? (2025)

Po myciu i dokładnym wyschnięciu powierzchni, przechodzimy do gruntowania. Na rynku znajdziemy specjalistyczne grunty sczepne dedykowane do powierzchni nienasiąkliwych, często mające charakterystyczny, lekko ziarnisty wygląd i różowy, czerwony lub zielony kolor, co ułatwia kontrolę pokrycia. Kolor jest ważny, bo doskonale widać, gdzie już nałożyliśmy preparat, a gdzie jeszcze nie.

Aplikacja takiego gruntu zazwyczaj odbywa się za pomocą wałka malarskiego lub szerokiego pędzla, równomiernie na całą powierzchnię przeznaczoną do klejenia. Pamiętajmy, by nie tworzyć kałuż, tylko cienką, jednolitą warstwę.

Ile gruntu potrzebujemy? Typowe zużycie takiego gruntu sczepnego waha się od 0.1 do 0.2 litra na metr kwadratowy, w zależności od gładkości podłoża i chłonności szczelin między płytkami (jeśli są). Przykładowo, na 20m² łazienki potrzebujemy 2-4 litrów preparatu, co przy cenie ok. 30-60 zł/litr daje koszt rzędu 60-240 zł – niewielka kwota w stosunku do kosztu całego remontu, a jaka różnica w pewności wykonania!

Zobacz także: Jak wykończyć płytki przy drzwiach? Praktyczny poradnik 2025

Kolejnym ważnym elementem przed gruntowaniem, często idącym w parze z przygotowaniem podłoża, jest niwelowanie niewielkich nierówności. Mowa tu o ubytkach w spoinach, drobnych wyszczerbieniach płytek czy lekkich wgłębieniach. Te miejsca można wypełnić szybko wiążącą zaprawą naprawczą lub nawet samym klejem do płytek (tym, którego będziemy używać docelowo) na kilka godzin przed gruntowaniem, tak aby powierzchnia była jak najbardziej jednolita i gładka. Choć klejenie płytki na płytki wybacza niewielkie nierówności (rzędu 1-2 mm), większe różnice poziomów mogą prowadzić do problemów z równym ułożeniem nowych płytek i konieczności zastosowania bardzo grubej warstwy kleju w niektórych miejscach, co nie jest zalecane.

Czas schnięcia gruntu sczepnego jest równie ważny jak jego nałożenie. Zazwyczaj wynosi od 2 do 4 godzin w optymalnych warunkach (temperatura powyżej 15°C, dobra wentylacja), ale zawsze należy sprawdzić zalecenia producenta na opakowaniu. Klejenie na niedostatecznie wyschnięty grunt to sabotaż własnej pracy.

Zobacz także: Ile Czekać na Płytki Po Wylewkach? Poradnik 2025

Widzieliśmy kiedyś studium przypadku, gdzie wykonawca "zaoszczędził" na gruncie, uznając go za zbędny luksus. Efekt? Po kilku miesiącach płytki w łazience zaczęły odspajać się od ściany, niektóre wręcz odpadały pod własnym ciężarem. Szybka analiza wykazała, że pod nową płytką była tylko warstwa kleju ślizgająca się po starej glazurze, a szczątkowe kawałki przyklejone były tylko w miejscach, gdzie stara płytka miała jakąś mikroubytki. Cały remont trzeba było robić od nowa – z kuciem i oczywiście z gruntowaniem. Z tego wniosek, że pomijanie tego etapu jest krótkowzroczną oszczędnością prowadzącą do poważnych, kosztownych konsekwencji. Gruntowanie to fundament trwałego klejenia.

Cechy i wymagania techniczne kleju do płytek na stare płytki

Wybór odpowiedniego spoiwa przy metodzie układania płytki na płytki to absolutna kluczowa decyzja. Nie można po prostu chwycić pierwszego lepszego worka z półki z napisem "klej do płytek", licząc na cud. Stara płytka pod spodem, będąca zazwyczaj podłożem gładkim i niechłonnym, stawia przed klejem wyjątkowe wymagania.

Przede wszystkim, potrzebujemy zaprawy o znacząco podwyższonej przyczepności. Standardowy klej C1 (cienkowarstwowy, normalnie wiążący), zaprojektowany do chłonnych podłoży cementowych czy gipsowych, po prostu nie uzyska odpowiedniego zakotwienia na szkliwionej czy polerowanej powierzchni. Wymagana jest klasa C2, która oznacza klej cementowy o podwyższonych parametrach.

Zobacz także: Płytki Opoczno wycofane z produkcji

Jednak sama klasa C2 to często za mało. Kluczowym elementem jest elastyczność. Podłoże złożone ze starej płytki może "pracować" pod wpływem zmian temperatury czy wilgotności inaczej niż nowy jastrych. Nowa płytka również ma swoje parametry rozszerzalności. Elastyczny klej, oznaczony symbolami S1 lub S2 (odkształcalność odpowiednio ≥ 2.5 mm i ≥ 5 mm), jest w stanie skompensować te minimalne ruchy i naprężenia. Brak elastyczności S1/S2 w kleju na trudnym, "pracującym" podłożu jak stare płytki, to przepis na pękanie fug, odspojenie się nowych płytek, a nawet ich pękanie. To jak używanie sztywnego patyka zamiast liny do połączenia dwóch drżących elementów – przyjdzie moment, że patyk pęknie. Klej o wysokiej elastyczności działa jak ta lina.

Ponadto, klej do tego typu zastosowań powinien charakteryzować się niskim skurczem podczas wiązania. Zbyt duży skurcz może powodować wewnętrzne naprężenia w warstwie kleju i prowadzić do jego odrywania od jednej z powierzchni, najczęściej od tej trudniejszej, czyli starej płytki.

Kolejną ważną cechą, szczególnie przydatną na ścianach, jest obniżony spływ (symbol T). Dzięki niemu, nawet przy układaniu cięższych płytek gresowych w pionie, płytki nie zsuwają się po nałożeniu na nie kleju i nie wymagają ciągłego poprawiania. To oszczędność czasu i nerwów.

W przypadku układania płytki na płytki na dużej powierzchni lub z zastosowaniem dużych formatów (powyżej 60x60 cm), warto rozważyć kleje z wydłużonym czasem otwartym (symbol E). Daje to więcej czasu na korektę ułożenia płytek i zapewnia, że klej nie wyschnie na powierzchni przed przyłożeniem do niego płytki, co gwarantuje lepszą przyczepność na całej powierzchni.

Parametry techniczne kleju są często podawane w kartach technicznych produktów. Szukajmy tam informacji o przyczepności do podłoży niechłonnych po różnych cyklach badawczych (np. po działaniu wody, po mrożeniu). Wartości powyżej 1 N/mm² na trudnym podłożu po cyklach badawczych to dobry prognostyk.

Zużycie kleju to kolejny parametr ekonomiczny i techniczny. Jest silnie zależne od wielkości zębów pacy oraz stopnia równości podłoża. Dla średnich płytek (30x60, 40x40 cm) i pacy 8x8 mm, zużycie kleju C2 S1 na metr kwadratowy na w miarę równym podłożu starych płytek wynosi zazwyczaj od 3 do 4 kg. Przy większych formatach i/lub nierównościach może wzrosnąć nawet do 5-6 kg/m². Koszt worka 25 kg takiego kleju to typically 50-100+ zł, więc koszt kleju na 20m² łazienki to ok. 150-480 zł – znów, warta poniesienia opłata za pewność i trwałość. Odpowiednie zużycie to nie tylko ekonomia, ale też technika – zbyt cienka warstwa kleju nie zapewni pełnego wypełnienia pod płytką, a zbyt gruba może generować niepotrzebny skurcz.

Współczesne kleje do zadań specjalnych, w tym do klejenia płytki na płytki, to produkty zaawansowane chemicznie. Zawierają specjalne dodatki polimerowe, które zwiększają adhezję, elastyczność i odporność na wodę. Dlatego tak ważne jest ścisłe przestrzeganie zaleceń producenta dotyczących sposobu przygotowania kleju (ilość wody!) i warunków aplikacji (temperatura, wentylacja). "Dodam trochę więcej wody, będzie łatwiej mieszać i nakładać" – to droga donikąd. Za duża ilość wody znacząco osłabia parametry końcowe zaprawy, niszcząc to, za co zapłaciliśmy – parametry techniczne kleju.

Prawidłowe nakładanie kleju przy układaniu "płytki na płytki"

Technika nakładania kleju jest równie ważna jak wybór samego materiału, zwłaszcza przy metodzie płytki na płytki. Jeśli grunt to podstawa, klej odpowiednich parametrów to "mięśnie" całej konstrukcji, to technika aplikacji jest "kręgosłupem" zapewniającym jej stabilność. Jednym z najczęściej zalecanych i najbezpieczniejszych sposobów jest tak zwana metoda kontaktowa, znana również jako kombinowana lub podwójne smarowanie.

Na czym polega ta metoda? Zamiast nakładać klej wyłącznie na podłoże za pomocą pacy z zębami, aplikuje się cienką warstwę zaprawy zarówno na stare płytki, jak i na spód nowej płytki przed jej ułożeniem. Brzmi jak podwójna robota? Być może, ale efekty są tego warte, bo metoda kontaktowa to gwarancja maksymalnej przyczepności i niemal 100% wypełnienia przestrzeni pod płytką.

Pierwszy etap to nałożenie kleju na przygotowane i zagruntowane podłoże (stare płytki). Robimy to standardowo, za pomocą pacy z zębami. Rozmiar zębów pacy jest kluczowy i powinien być dobrany do formatu nowych płytek. Dla małych i średnich formatów (do 30x60 cm) wystarczy zazwyczaj paca 8x8 mm. Przy większych formatach (od 60x60 cm w górę) zaleca się użycie pacy o zębach 10x10 mm, 12x12 mm, a nawet półokrągłych (tzw. u-notch) dla zapewnienia lepszego "zapadania" płytki i wypełnienia. Pacę trzymamy pod kątem około 45-60 stopni do podłoża, tworząc równoległe, równe grzbiety kleju.

Jednocześnie, a właściwie tuż przed ułożeniem każdej płytki, na jej spodzie (rewersie) rozprowadzamy cienką warstwę tego samego kleju. Można to zrobić płaską stroną pacy lub mniejszą pacą z niewielkimi zębami (np. 4x4 mm). Celem nie jest stworzenie grubych grzbietów, ale zapewnienie, że cała powierzchnia spodu płytki jest "zwilżona" klejem. To tak zwane "masłowanie" płytki, choć nie chodzi o nakładanie kleju grubą warstwą niczym masła na chleb.

Istotny szczegół: grzbiety kleju na płytce powinny być nałożone prostopadle do grzbietów na podłożu. Gdy dociskamy płytkę do kleju na ścianie/podłodze i lekko ją przesuwamy ("wibrujemy"), prostopadłe grzbiety łatwiej się załamują i rozprowadzają, zapewniając prawidłowe wypełnienie przestrzeni pod całą płytką.

Celem metody kontaktowej jest eliminacja pustych przestrzeni pod płytką. Te puste przestrzenie ("klawiszujące" płytki, które wydają głuchy dźwięk przy opukiwaniu) są nie tylko wadą estetyczną czy akustyczną. Stanowią punkty koncentracji naprężeń, przez co płytka w tych miejscach jest bardziej podatna na pękanie pod obciążeniem (np. upadający przedmiot w kuchni czy łazience). Ponadto, puste przestrzenie mogą być miejscem gromadzenia się wilgoci, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do problemów, zwłaszcza w mokrych pomieszczeniach. Idealne wypełnienie zaprawą powinno wynosić minimum 95% powierzchni płytki na podłogach i 100% na ścianach (gdzie spoiny wentylują). Metoda kontaktowa niemal gwarantuje osiągnięcie takiego wyniku, o ile używamy odpowiedniej ilości kleju i poprawnie dociskamy płytkę.

Podczas pracy pamiętajmy o czasie otwartym kleju (E – extended open time, jeśli wybraliśmy taki typ, zazwyczaj >30 min, standardowe ok. 20-25 min). Nie należy rozprowadzać kleju na zbyt dużej powierzchni podłoża na raz, szczególnie w ciepłych i suchych warunkach, aby klej nie zdążył przyschnąć przed ułożeniem płytki. Przyschnięty klej oznacza słabą przyczepność – poznasz to po tym, że grzbiety nie załamują się po dociśnięciu płytki. Stare porzekadło mówi: "Lepiej zrobić mniej, ale dobrze, niż dużo i byle jak". W tym przypadku jest to święta prawda.

Kiedy płytka jest już ułożona i odpowiednio dociśnięta (można użyć specjalnych przyssawek do dużych formatów lub po prostu siły rąk, a następnie puknąć delikatnie gumowym młotkiem, by "osadzić" ją w kleju), nadmiar kleju wypływający na krawędziach należy od razu usunąć wilgotną gąbką. Wypukły klej ze spoin również należy usunąć, najlepiej małym patyczkiem lub kielnią, zanim zacznie twardnieć. Zapobiega to konieczności mozolnego drapania zastygniętego kleju ze spoin przed fugowaniem, co jest czynnością równie wdzięczną co wyrywanie zębów bez znieczulenia. Systematyczne czyszczenie podczas pracy to fundament czystych fug.

Ocena stanu istniejących płytek przed klejeniem – Czy można kleić na każdą powierzchnię?

To jest punkt, który wymaga brutalnej szczerości i zimnej kalkulacji, zanim w ogóle pomyślisz o kupowaniu kleju czy gruntu. Możliwość klejenia nowych płytki na płytki jest atrakcyjna, ale nie jest uniwersalnym panaceum na każde problemy z podłożem. Decyzja o klejeniu na stare płytki powinna być poprzedzona niezwykle staranną oceną ich stanu. Pominięcie tego etapu to jak budowanie domu na ruchomych piaskach – katastrofa jest tylko kwestią czasu.

Pierwsza i najważniejsza kwestia to stabilność istniejącej okładziny. Płytki muszą trzymać się podłoża mocno i pewnie. Jak to sprawdzić? Klasyczną metodą, którą znają chyba wszyscy fachowcy z dziada pradziada, jest opukiwanie. Potrzebujemy do tego twardego narzędzia – najlepiej trzonka młotka lub drewnianej listwy, a nie metalowego młotka, który może uszkodzić powierzchnię (chociaż niektórzy stosują też małe gumowe młotki glazurnicze). Opukujemy metodycznie całą powierzchnię, płytka po płytce, kawałek po kawałku, w każdym rogu i na środku.

Słuchamy uważnie dźwięku. Gdy płytka trzyma się podłoża solidnie, usłyszymy czysty, wysoki, "pełny" odgłos. Jeśli jednak usłyszymy głuchy dźwięk, to sygnał ostrzegawczy najwyższego stopnia. Taki odgłos wskazuje na obecność pustych przestrzeni pod płytką – zaprawa klejowa pierwotnie użyta do montażu częściowo lub całkowicie straciła przyczepność do podłoża lub do samej płytki. Taka płytka jest niestabilna, "klawiszuje" i prędzej czy później odpadnie, zabierając ze sobą nowo przyklejoną warstwę.

Co zrobić z takimi "głuchymi" płytkami? Złota zasada jest jedna: lepiej nie ryzykować. Jeśli luźnych płytek jest niewiele (na przykład pojedyncze sztuki na dużej powierzchni) i stanowią one mniej niż np. 10-15% całości, można podjąć próbę ich usunięcia i uzupełnienia ubytku szybko schnącą zaprawą cementową do wyrównywania. Powierzchnia łaty powinna być wyrównana do poziomu istniejących płytek. Po stwardnieniu łata powinna zostać odpowiednio przygotowana i zagruntowana jak reszta powierzchni (często zaleca się w tym miejscu zastosowanie tej samej zaprawy klejowej jako warstwy kontaktowej lub dedykowanego pod to zaprawy gruntującej, bo nowe łaty mogą mieć inną chłonność niż stara płytka).

Jeśli jednak znaczna część płytek wydaje głuchy dźwięk, a spoiny między nimi są popękane, skruszone lub wyraźnie luźne, co często świadczy o ruchu całej okładziny, klejenie nowych płytek bezpośrednio na to jest proszeniem się o kłopoty w skali epickiej. W takim wypadku jedynym sensownym rozwiązaniem jest kucie całej starej okładziny. Owszem, to więcej pracy, gruzu i kurzu, ale tylko w ten sposób uzyskamy pewne, stabilne podłoże dla nowej warstwy płytek.

Ocena stanu spoin również jest ważna. Kiedy spoiny są popękane, luźne, wykruszające się, może to wskazywać na ruch podłoża lub wadliwe pierwotne klejenie płytek. Takie spoiny należy bezwzględnie usunąć na całej powierzchni i oczyścić przestrzenie między płytkami. Nawet jeśli same płytki wydają się trzymać, usunięcie starych spoin i wyczyszczenie rowków pozwoli gruntowi sczepnemu dotrzeć do boków płytek i do fragmentu pierwotnej zaprawy, potencjalnie zwiększając przyczepność do trudnych podłoży.

Innym aspektem oceny jest płaskość podłoża. Choć elastyczny klej potrafi skompensować niewielkie nierówności (do 2-3 mm na odcinku 2 metrów przy zastosowaniu odpowiedniej grubości warstwy i metody kontaktowej), większe wahania poziomu (rzędu 5 mm i więcej) wymagają wcześniejszego wyrównania. Można to zrobić za pomocą wylewki samopoziomującej (na podłogach, po wcześniejszym gruntowaniu podłoża sczepnym gruntem, na który wylewka się zakotwiczy) lub zaprawy wyrównującej (na ścianach lub małych powierzchniach), pamiętając o czasie jej schnięcia i konieczności ponownego gruntowania po jej związaniu.

Sytuacje, w których klejenie płytki na płytki jest niewskazane, to:

  • Stare płytki kładzione na deskach lub niestabilnej podłodze drewnianej bez odpowiedniego usztywnienia (nowa okładzina potrzebuje sztywnego oparcia).
  • Okładziny ze spękaniami włoskowatymi na dużej powierzchni (tzw. pajęczynka), co często wskazuje na niestabilność podkładu cementowego pod płytkami.
  • Stare płytki z widocznymi pęcherzami powietrza pod powierzchnią szkliwa (częsta wada starych płytek ceramicznych niskiej jakości) – klejenie na takie kruche podłoże nie ma sensu.
  • Podłoża niebędące płytkami ceramicznymi (np. parkiet, panele, wykładziny) – wymagają demontażu.

Podsumowując, klucz to szczera i drobiazgowa ocena. Jeśli ocena stanu istniejących płytek wypada pozytywnie – płytki są stabilne, dobrze przylegają, podłoże jest równe, a ewentualne drobne ubytki zostaną naprawione – metoda płytki na płytki jest świetną i sensowną opcją. Jeśli jednak badanie wykaże niestabilność na dużej powierzchni, niestety, nie ma magicznej metody, która uratuje sytuację bez demontażu starej okładziny. Trzeba wtedy podjąć decyzję o kuciu, bo remont, który odpadnie po kilku miesiącach, to najgorszy możliwy scenariusz.