Jak i Czym Skleić Pękniętą Płytkę Ceramiczną? Poradnik Krok po Kroku
Siedlisz sobie spokojnie, być może w Twojej ukochanej kuchni, a tu nagle... BAM! Ulubiona płytka ceramiczna, ta pod oknem, która tyle już widziała, pękła. Co za dramat! Na szczęście, zanim pogrążycie się w rozpaczy i zaczniecie nerwowo szukać fachowca lub (o zgrozo!) nowej partii płytek, których znalezienie graniczy czasem z cudem, mamy dla Was rozwiązanie. Wiedzcie, że sklejenie pękniętej płytki ceramicznej jest często całkiem możliwe i niekoniecznie wymaga gruntownego remontu czy poszukiwań archeologicznych w starych magazynach budowlanych.

- Jak naprawić drobną szczelinę w płytce ceramicznej: Klej i wypełniacz
- Sklejanie płytki ceramicznej rozbitej na części: Proces naprawy
- Osadzanie naprawionej płytki i ostateczne wykończenie
Wbrew pozorom, świat naprawy płytek ceramicznych nie jest czarno-biały, sprowadzający się tylko do 'wymienić albo płakać'. Istnieje cały wachlarz rozwiązań, dopasowanych do skali zniszczenia. Dla drobnych defektów często wystarczą materiały do wypełniania, podczas gdy poważniejsze pęknięcia wymagają zastosowania mocniejszych spoiw. Kluczem jest właściwe rozpoznanie "chorego" miejsca i dobranie odpowiedniego "lekarstwa".
Jak naprawić drobną szczelinę w płytce ceramicznej: Klej i wypełniacz
Widzieliście kiedyś taką sytuację? Cała ściana łazienki lśni nowością, fugi białe jak śnieg, a na jednej płytce... delikatna rysa. Coś niby małego, ale potrafi doprowadzić do szału, zwłaszcza perfekcjonistę. Takie drobne uszkodzenie nie zawsze oznacza, że płytka jest spisana na straty.
Możemy potraktować to jak chirurgiczny zabieg – precyzja przede wszystkim. Pierwszym krokiem jest dokładne oczyszczenie samej szczeliny. Nie ma mowy o brudzie, kurzu, resztkach starej fugi czy mydła – to wszystko zmniejszy przyczepność materiału naprawczego. Możecie użyć małej szczoteczki, igły, a potem sprężonego powietrza lub odkurzacza z cienką końcówką. Myjcie powierzchnię, na przykład z dodatkiem alkoholu izopropylowego, który szybko paruje i odtłuszcza, a następnie pozwólcie jej całkowicie wyschnąć.
Teraz decydujemy, czym wypełnimy tę nieszczęsną linię. Mamy zasadniczo dwa podejścia, często też można je połączyć, by uzyskać najlepszy efekt. Metoda pierwsza to użycie kleju, najczęściej błyskawicznego kleju cyjanoakrylowego. Wybierzcie taki o rzadszej konsystencji, jeśli szczelina jest naprawdę cienka – wniknie głębiej. Jeśli jest odrobinę szersza, gęstszy żel może być lepszy, będzie mniej spływał.
Jak to wygląda w praktyce? Delikatnie aplikujemy klej wzdłuż pęknięcia. Jeśli dysponujecie klejem z precyzyjnym aplikatorem albo użyjecie strzykawki (oczywiście czystej, takiej bez igły), będzie Wam znacznie łatwiej. Celujcie dokładnie w szczelinę, starając się nie rozlewać kleju na całą powierzchnię płytki – zaschnięty "super glue" potrafi być widoczny i trudny do usunięcia. Pozostawiamy klej na około minutę lub dwie, dając mu czas na wstępne związanie.
Kolejny krok to usunięcie nadmiaru kleju. Róbcie to ostrożnie! Gdy klej jeszcze nie stwardniał całkowicie, możecie spróbować zetrzeć go papierowym ręcznikiem namoczonym w specjalnym rozpuszczalniku do klejów cyjanoakrylowych (dostępne w sklepach budowlanych). Jeśli już trochę zaschnął, potrzebujecie czegoś bardziej stanowczego. Delikatnie ostrzem nożyka technicznego, trzymanego niemal równolegle do płytki, ściągajcie zaschnięty nadmiar. Róbcie to bardzo ostrożnie, żeby nie porysować płytki dookoła. Potem przyda się delikatny papier ścierny, drobnej gramatury (np. 600 lub 800), do zmatowienia pozostałości, ale tylko i wyłącznie *w miejscu* gdzie był klej w nadmiarze i tylko jeśli macie matową płytkę. Na płytkach z połyskiem ścieranie nie wchodzi w grę, tam tylko ostry nożyk i precyzja.
Druga metoda to użycie wypełniacza lub odpowiednio dobranego koloru fugi. To rozwiązanie świetnie maskuje pęknięcie, bo uzupełnia je materiałem, który stapia się wizualnie z otoczeniem. Możecie użyć gotowych wypełniaczy do ceramiki, dostępnych w różnych kolorach, często w tubkach lub niewielkich opakowaniach. Dobierzcie kolor jak najdokładniej do koloru oryginalnej fugi lub... samej płytki, jeśli pęknięcie jest wewnątrz płytki. Nakłada się go niewielką szpachelką, wciskając głęboko w szczelinę. Nadmiar usuwamy na mokro gąbką, podobnie jak przy standardowym fugowaniu.
Użycie samej fugi też jest opcją, zwłaszcza gdy pęknięcie biegnie wzdłuż istniejącej fugi. Niestety, fuga może być mniej trwała w samym pęknięciu płytki niż dedykowane wypełniacze. Dlatego często stosuje się wspomniany "patent redakcyjny" – najpierw cienka warstwa kleju cyjanoakrylowego, która "zbroi" i stabilizuje pęknięcie od wewnątrz, a po jej wyschnięciu nałożenie na wierzch warstwy dobrze dopasowanej kolorystycznie fugi. Klej daje siłę, fuga maskuje wizualnie. To eleganckie połączenie wytrzymałości z estetyką. Nakładamy fugę wzdłuż pęknięcia pacą do fugowania (lub palcem w gumowej rękawiczce), wciskamy mocno, a nadmiar zbieramy na mokro.
Kluczem do sukcesu przy obu metodach jest cierpliwość i dokładność na etapie przygotowania oraz usuwania nadmiaru materiału. Pamiętajcie, że nawet drobna rysa może w przyszłości "pracować", jeśli nie zostanie odpowiednio zabezpieczona. Nawet pozornie niewielkie pęknięcie może być wrota dla wilgoci, która z czasem spowoduje większe problemy pod płytką. Cena kleju to zwykle kilkanaście do kilkudziesięciu złotych za niewielką butelkę/tubkę. Wypełniacze do ceramiki kosztują podobnie, a gotowa fuga w małym opakowaniu to też koszt rzędu kilkunastu złotych. Cała operacja, wliczając schnięcie (zależy od materiału, ale zwykle do kilku godzin dla kleju, do 24h dla fugi/wypełniacza), powinna zająć nie więcej niż jeden wieczór.
Typowy czas na przygotowanie do takiego zadania to zaledwie 15-30 minut, jeśli wszystko mamy pod ręką. Samo nałożenie materiału naprawczego zajmuje dosłownie minuty. Prawdziwe "wyzwanie" to czekanie na wyschnięcie i dokładne usunięcie nadmiaru bez szkód. Mówią, że pośpiech jest złym doradcą, a w przypadku usuwania nadmiaru kleju cyjanoakrylowego z płytki – jest on wręcz mordercą estetyki.
Pamiętajcie też o wentylacji, szczególnie przy stosowaniu klejów. Kleje cyjanoakrylowe mają specyficzny zapach, a opary mogą podrażniać. Otwórzcie okno lub drzwi do pomieszczenia, w którym pracujecie. To drobny szczegół, ale znacząco poprawia komfort pracy i bezpieczeństwo. Naprawa drobnej szczeliny w płytce ceramicznej nie musi być koszmarem – to raczej wyzwanie, które przy odrobinie precyzji, odpowiednich narzędziach i cierpliwości, można podjąć z sukcesem.
Sklejanie płytki ceramicznej rozbitej na części: Proces naprawy
Co robimy, kiedy płytka nie tylko pęknie, ale rozpadnie się na kilka kawałków? To już jest sytuacja poważniejsza, wymagająca innego podejścia. Możemy ją porównać do pracy detektywistycznej lub układania trudnych puzzli, tylko zamiast obrazka mamy kawałki ceramiki, które muszą pasować do siebie z mikrometryczną precyzją. Pierwszy i absolutnie kluczowy krok, jeśli płytka jest wmurowana w ścianę lub podłogę, to jej usunięcie. Zapomnijcie o sklejaniu jej *in situ*. Dlaczego? Bo nigdy nie uzyskacie idealnego dopasowania krawędzi pęknięcia, dociskając je na niestabilnym podłożu. Kawałki muszą leżeć płasko, na równej powierzchni, jak na stole operacyjnym.
Demontaż uszkodzonej płytki wymaga delikatności i narzędzi. Najpierw usuwamy fugę wokół pękniętego elementu. Możemy użyć do tego specjalnego skrobaka do fug (ręcznego lub elektrycznego) lub nawet ostro zakończonego noża do tapet i szczelinomierza, pracując cierpliwie wzdłuż krawędzi płytki. Gdy fuga zostanie usunięta na głębokość co najmniej kilku milimetrów, spróbujcie ostrożnie podważyć kawałki. Zacznijcie od tych najbardziej luźnych. Użyjcie cienkiego dłuta lub szpachelki, wkładając je w miejsce po fudze i bardzo delikatnie podważając. Pracujcie od zewnątrz do środka, starając się nie uszkodzić sąsiednich płytek czy podłoża.
Po wyjęciu wszystkich fragmentów, należy je dokładnie oczyścić. Usuwamy resztki kleju montażowego (tego, na którym płytka była przyklejona do podłoża), pył, brud. Krawędzie pęknięcia muszą być idealnie czyste i suche. Można użyć ostrego narzędzia do zeskrobania resztek kleju, a potem odkurzacza i szczoteczki. Umiejętne oczyszczenie krawędzi decyduje o sile przyszłego połączenia – brudny klej nie złapie. To trochę jak zasada zaufania – jeśli baza jest słaba, cała konstrukcja się wali.
Do sklejenia pękniętej płytki ceramicznej na części potrzebujemy mocnego kleju. Ponownie, świetnie sprawdzą się kleje cyjanoakrylowe, ale tutaj warto postawić na produkty dedykowane ceramice lub o zwiększonej wytrzymałości, ewentualnie kleje epoksydowe dwuskładnikowe, które dają dłuższy czas na precyzyjne dopasowanie, zanim zaczną wiązać. Kleje cyjanoakrylowe działają błyskawicznie, co jest zaletą i wadą jednocześnie – nie ma miejsca na błąd w ustawieniu kawałków.
Jeśli używacie kleju cyjanoakrylowego, pracujcie szybko i metodycznie. Nakładamy niewielką ilość kleju na jedną z czystych krawędzi przeznaczonych do połączenia. Naprawdę *niewielką*, cienka linia wystarczy – nadmiar tylko rozleje się i będzie trudny do usunięcia, tworząc nieestetyczną skazę na powierzchni płytki. Starajcie się aplikować klej tak, aby dostał się w całą powierzchnię pęknięcia, ale nie wyciekał na zewnątrz płytki.
Następnie energicznie, ale ostrożnie, przykładamy drugą część płytki do posmarowanej krawędzi i natychmiast dociskamy. Trzymamy mocno przez kilkanaście-kilkadziesiąt sekund, aż poczujecie, że klej złapał. Tutaj liczy się idealne dopasowanie krawędzi pęknięcia – płytki ceramiczne, zwłaszcza gładkie, potrafią być wybaczą błędu w spasowaniu, linia pęknięcia będzie widoczna. Pracujcie etapami, łącząc po dwa fragmenty, potem te połączone bloki z kolejnymi, aż scalicie całą płytkę w jedną całość. Układajcie scalane części na płaskiej powierzchni, np. blacie roboczym, aby zapewnić równe podparcie i łatwiejsze spasowanie. Jeśli kawałki są nieregularne, czasem przyda się taśma malarska do tymczasowego stabilizowania połączeń, dopóki klej nie złapie w pełni. Możecie też użyć małych ścisków stolarskich, jeśli kształt kawałków na to pozwala.
Gdy płytka jest już poskładana w całość i wszystkie klejone połączenia wstępnie złapały, nadchodzi czas na usunięcie ewentualnego nadmiaru kleju, który wyciekł na powierzchnię podczas dociskania. Jak wspomniano wcześniej, przy kleju cyjanoakrylowym, jeśli wyciekł *mało* i od razu zauważycie, można próbować szybko zetrzeć szmatką nasączoną rozpuszczalnikiem (np. acetonem, ale ostrożnie bo może zniszczyć powierzchnię!). Jednak bezpieczniej jest poczekać, aż klej całkowicie stwardnieje (zwykle zajmuje to od kilku minut do kilku godzin, zależnie od kleju, ilości i warunków), a potem delikatnie usunąć go ostrym nożykiem lub drobnym papierem ściernym (analogicznie jak przy naprawie szczeliny – na połysk tylko nożyk!). Taśma malarska naklejona blisko krawędzi przed klejeniem może zapobiec rozlaniu na większą powierzchnię.
Alternatywą, którą warto rozważyć przy sklejaniu na części, jest użycie dwuskładnikowego kleju epoksydowego. Daje on więcej czasu na manewrowanie i precyzyjne dopasowanie fragmentów przed związaniem (zwykle od kilku do kilkunastu minut). Klej epoksydowy jest też często mocniejszy i bardziej wypełnia drobne nierówności. Wymaga jednak dokładnego wymieszania składników w odpowiednich proporcjach i dłuższego czasu schnięcia do pełnej wytrzymałości (często 12-24 godziny). Plusem epoksydu jest też to, że można często wybrać wersję barwioną lub taką, którą można potem łatwo pomalować, co pomaga ukryć linię klejenia. Koszt kleju epoksydowego będzie nieco wyższy niż cyjanoakrylowego, zwykle od kilkudziesięciu złotych za opakowanie. Bez względu na wybór kleju, naprawa pękniętych płytek rozbitych na części to proces wymagający spokoju i precyzji. To inwestycja w estetykę i funkcjonalność, a nie jednorazowe rozwiązanie na pięć minut. Sama cena dobrego kleju cyjanoakrylowego do ceramiki to ok. 20-50 zł za 10-20g. Kleje epoksydowe są droższe, ok. 30-80 zł za zestaw. Całość pracy, wliczając demontaż, czyszczenie i samo klejenie to co najmniej 1-2 godziny aktywnej pracy, plus czas schnięcia kleju. Materiały pomocnicze, jak papier ścierny czy nożyk, to koszt kilku złotych.
Pamiętajcie, że po sklejeniu płytki, linia pęknięcia najprawdopodobniej będzie widoczna. Stopień jej widoczności zależy od koloru płytki, wzoru, koloru kleju i przede wszystkim – od precyzji spasowania kawałków. Na płytkach wzorzystych lub ciemnych, pęknięcie jest trudniejsze do zauważenia. Na jednolitych, jasnych i gładkich – każdy, nawet najmniejszy uskok czy szczelinka w linii klejenia, będzie rzucał się w oczy. Możecie spróbować zamaskować linię pęknięcia, wypełniając ją na koniec bardzo cienką warstwą dopasowanej kolorystycznie fugi lub retuszując specjalnym pisakiem do fugowania czy farbką do ceramiki, ale to już wyższy poziom "magii" i nie zawsze daje satysfakcjonujący efekt.
Nie ma co ukrywać, sklejenie płytki rozbitej na kawałki nie przywróci jej 100% pierwotnej wytrzymałości, zwłaszcza na uginanie czy uderzenia, które spowodowały pierwotne pęknięcie. Jednak odpowiednio wykonana naprawa potrafi znacząco wydłużyć żywotność płytki, przywrócić jej estetyczny wygląd i uratować sytuację, gdy znalezienie identycznego zamiennika jest niemożliwe. To ostatecznie ratuje nas przed potencjalnie ogromnymi kosztami związanymi z wymianą całego fragmentu powierzchni tylko przez jedną uszkodzoną sztukę.
Myślcie o tym jako o "pierwszej pomocy" dla Waszych płytek. Czasem wystarczy, aby przedłużyć ich "życie" o kolejne lata, a czasem, jeśli uszkodzenie było poważne lub jest to płytka w miejscu narażonym na duże obciążenia (np. środek intensywnie użytkowanej podłogi), naprawa będzie miała charakter tymczasowy. Ważne, że dajecie tej płytce drugą szansę, zamiast od razu skazywać ją na kosz.
Gdy płytka jest sklejona i klej osiągnął wystarczającą wytrzymałość (przy cyjanoakrylu często już po godzinie, przy epoksydzie poczekajcie dłużej, np. dobę, by mieć pewność), możemy przejść do ostatniego etapu. Proces sklejania płytki rozbitej na części to zaledwie połowa drogi do sukcesu. Druga, równie ważna, to przywrócenie jej na jej miejsce na ścianie lub podłodze i odpowiednie wykończenie całego obszaru.
Osadzanie naprawionej płytki i ostateczne wykończenie
Sklejona płytka czeka, podłoże czeka... teraz trzeba je znów połączyć w harmonijną całość. Około godziny po sklejeniu, jeśli użyliście kleju cyjanoakrylowego (a najlepiej nawet kilku godzin, żeby połączenie było solidniejsze, chyba że producent kleju podaje inaczej), możecie przymierzyć płytkę do miejsca, z którego ją wymontowaliście. Zróbcie suchą przymiarkę! To kluczowy etap, który pozwala sprawdzić, czy wymiary pasują i czy wszystko układa się tak, jak powinno. Czasem po klejeniu krawędzie mogą być odrobinę nierówne lub pojawi się minimalny uskok, który może przeszkodzić w osadzeniu.
Jeśli wszystko pasuje, przygotowujemy podłoże pod ponowne osadzenie. Jeśli pozostał stary klej montażowy, trzeba go dokładnie usunąć. Najczęściej robi się to za pomocą dłuta i młotka, ostrożnie skuć lub zeskrobać wszelkie resztki, tak aby powierzchnia była czysta i gładka. Jeśli używano zaprawy klejowej na grubo, być może będzie potrzeba uzupełnienia drobnych ubytków lub wyrównania powierzchni. Pył i resztki usuwamy odkurzaczem. Podłoże musi być czyste, suche i stabilne.
Do ponownego przyklejenia płytki używamy kleju montażowego do płytek ceramicznych, odpowiedniego do typu podłoża (beton, jastrych, płyta GK) oraz miejsca montażu (ściana czy podłoga, łazienka czy kuchnia – wilgotność ma znaczenie). Możecie użyć standardowej zaprawy klejowej na bazie cementu (typu C1 lub C2, z lepszą przyczepnością), gotowego kleju dyspersyjnego (np. w tubie, wygodne do małych powierzchni, często droższe i mniej uniwersalne) lub nawet kleju epoksydowego, jeśli wymagana jest bardzo wysoka wytrzymałość i odporność na wilgoć czy chemię (choć to rzadziej stosowane w domowych warunkach). W przypadku małych napraw, gotowy klej w tubie lub wiaderku może być najwygodniejszym rozwiązaniem – nie trzeba mieszać dużej ilości zaprawy. Zwykły klej cementowy kosztuje od 30-60 zł za worek 25kg (starczący na dużą powierzchnię, więc do jednej płytki potrzebna ułamkowa część). Gotowe kleje w tubkach to koszt ok. 20-40 zł za tubę, która spokojnie wystarczy na kilka płytek.
Kleje cementowe wymagają wymieszania z wodą w proporcjach podanych na opakowaniu. Gotowy klej nakładamy na podłoże przy użyciu kielni, a następnie rozprowadzamy równomiernie zębatą pacą. Rozmiar zębów pacy (np. 4x4 mm, 6x6 mm) zależy od rozmiaru płytki i typu kleju – dla mniejszych płytek i rzadkiego kleju wystarczą mniejsze zęby. Ważne, żeby po nałożeniu kleju i przeciągnięciu pacą, powstały równe rowki. Na płytkę, zwłaszcza większą, warto też nałożyć cienką warstwę kleju (tzw. masło), żeby zapewnić 100% pokrycia spodu i eliminować puste przestrzenie pod płytką. W przypadku gotowych klejów w tubie, po prostu wyciskamy "wężyki" kleju na spód płytki lub bezpośrednio na podłoże.
Wsadzamy naprawioną płytkę na jej miejsce, delikatnie ją dociskając i przesuwając na boki, aby zatopić ją w kleju i wypchnąć powietrze spod spodu. Sprawdzamy poziomicą i szpachelką, czy płytka leży równo z sąsiednimi. Używamy krzyżyków dystansowych, aby zachować równe spoiny między naprawioną a sąsiednimi płytkami. Jeśli płytka po osadzeniu jest minimalnie zapadnięta, można delikatnie podważyć ją i dołożyć trochę kleju lub skorzystać ze specjalnych klinów poziomujących, choć przy jednej płytce często wystarczy wyczucie. Jeśli wystaje za bardzo, trzeba ją mocniej docisnąć. Ewentualny nadmiar kleju, który wyciśnie się ze spoin wokół płytki, usuwamy natychmiast, zanim zaschnie. Można to zrobić wilgotną gąbką lub palcem w rękawiczce.
Teraz czekamy, aż klej montażowy pod płytką wstępnie zwiąże. Czas zależy od typu kleju i warunków w pomieszczeniu (temperatury, wilgotności), ale zwykle wynosi od kilku do kilkunastu godzin. W tym czasie nie obciążamy płytki. Po tym czasie (zwykle po upływie np. 12-24 godzin, zależnie od instrukcji producenta kleju montażowego) możemy przejść do ostatniego etapu – fugowania i ostatecznego czyszczenia. Używamy tego samego typu i koloru fugi, co reszta na podłodze lub ścianie. Fugę mieszamy zgodnie z instrukcją producenta – ważne, żeby konsystencja była jednolita i bez grudek. Fugę nanosimy gumową pacą do fugowania, wciskając ją mocno w spoiny wokół naprawionej płytki. Pracujemy tak, aby dokładnie wypełnić całą głębokość spoiny.
Po nałożeniu fugi, odczekujemy kilka, kilkanaście minut (czas "zmatowienia" fugi, podany na opakowaniu), a następnie przystępujemy do mycia płytki. Używamy wilgotnej, ale nie ociekającej wodą gąbki do fugowania, płucząc ją często w czystej wodzie. Ruchami po przekątnej spoiny, zbieramy nadmiar fugi z powierzchni płytki, wygładzając jednocześnie spoiny. Płukanie gąbki jest kluczowe, żeby nie rozmazywać fugi, tylko ją zbierać. Być może będziecie musieli powtórzyć proces mycia 2-3 razy, używając coraz czystszej wody. Po kilku godzinach, gdy fuga jeszcze lekko przeschnie, może pojawić się na płytkach charakterystyczny biały nalot (woal cementowy). Można go usunąć suchą szmatką lub, następnego dnia, wodą z octem, jak wspomniano w opisie. Woda z octem w proporcji np. 1:5 (jedna część octu, pięć wody) świetnie radzi sobie z resztkami cementowymi i pozostawia powierzchnię lśniącą. Potem przemywamy wszystko czystą wodą.
Po wszystkich tych zabiegach, pozostaje już tylko poczekać, aż fuga i klej montażowy osiągną pełną wytrzymałość. W przypadku fug cementowych, pełne obciążenie podłogi lub pełny kontakt z wodą (prysznic) jest możliwy zwykle po 24 godzinach od zafugowania. Niektóre kleje i fugi szybkowiążące pozwalają na to wcześniej, ale warto sprawdzić informację na opakowaniu. Osadzanie naprawionej płytki to zwieńczenie całego procesu, a ostateczne wykończenie w postaci fugowania i czyszczenia decyduje o tym, czy naprawa będzie nie tylko trwała, ale i estetycznie niewidoczna. Sukces tkwi w dbałości o detale na każdym etapie – od wyjęcia pękniętego elementu, przez precyzyjne sklejenie, po dokładne osadzenie i zafugowanie. Całkowity koszt materiałów do osadzenia i fugowania jednej płytki, jeśli dysponujemy już workami kleju i fugi z wcześniejszych prac, jest minimalny (dosłownie grosze za porcję). Jeśli musimy kupić najmniejsze opakowania, to będzie to koszt rzędu kilkudziesięciu złotych za tubkę kleju i małą paczkę fugi.
Cały proces ponownego osadzenia, od przygotowania podłoża po końcowe czyszczenie fugi, zajmuje aktywnie około 1-2 godzin, plus czasy schnięcia. Podobnie jak w przypadku klejenia, kluczem jest nie spieszyć się. Cierpliwość popłaca, zwłaszcza gdy myjemy płytki po fugowaniu – niedokładne mycie pozostawi biały nalot, który potem jest znacznie trudniejszy do usunięcia. Finalnie, satysfakcja z uratowanej płytki i estetycznego efektu końcowego jest bezcenna, zwłaszcza gdy patrzymy na element, który miał trafić na śmietnik, a wciąż dumnie zdobi naszą podłogę lub ścianę.
| Typ uszkodzenia | Rekomendowany materiał | Szacunkowy koszt materiałów (jedna płytka) | Szacunkowy czas pracy (aktywny) | Poziom trudności | Widoczność naprawy |
|---|---|---|---|---|---|
| Drobna szczelina / rysa | Klej cyjanoakrylowy lub wypełniacz / fuga | 15 - 40 zł | 0.5 - 1 godzina | Łatwy do średniego | Zależny od koloru/wzoru płytki i precyzji |
| Płytka rozbita na 2-4 części | Klej cyjanoakrylowy / epoksydowy + klej montażowy + fuga | 40 - 100 zł | 2 - 3 godziny | Średni do trudnego | Linia klejenia najczęściej widoczna |
Wybór odpowiedniej metody zależy nie tylko od skali uszkodzenia, ale także od miejsca, w którym płytka się znajduje i naszych oczekiwań co do końcowego efektu. Inaczej podchodzimy do rysy na płytce pod szafką w kuchni, a inaczej do pęknięcia na środku reprezentacyjnej posadzki w salonie. Warto ocenić swoje umiejętności i posiadane narzędzia – niektóre naprawy wymagają większej precyzji i wprawy.