Jak skutecznie usunąć zarysowania z parkietu
Ach, ten parkiet! Symbol elegancji i ciepła w domu, który jednak z czasem mierzy się z nieuchronnym wrogiem – zarysowaniami. Upadające przedmioty, przesuwane meble czy ostre pazury domowych pupili potrafią błyskawicznie zepsuć jego nieskazitelny wygląd, budząc frustrację. Ale zanim wpadniecie w panikę i pomyślicie o kosztownym cyklinowaniu całej podłogi, weźcie głęboki wdech, bo jak usunąć zarysowania z parkietu często jest procesem zaskakująco prosty i możliwy do samodzielnego przeprowadzenia przy użyciu powszechnie dostępnych środków, co pozwala szybko przywrócić powierzchni estetykę i funkcjonalność. Wiecie co? Naprawdę da się to zrobić samemu!

- Usuwanie drobnych rys i maskowanie zadrapań
- Stosowanie wypełniaczy, wosków i past do parkietu
- Jak naprawić głębsze ubytki w parkiecie
Spoglądając analitycznym okiem na różne dostępne metody naprawy uszkodzeń w drewnianej podłodze, widać wyraźne rozbieżności w efektywności, koszcie i trudności aplikacji. Poniższa tabela przedstawia przykładowe porównanie kilku popularnych technik, od tymczasowych "szybkich strzałów" po bardziej zaawansowane rozwiązania wymagające precyzji i nieco większego nakładu pracy.
| Metoda | Szacowany Koszt Materiałów (PLN) | Orientacyjny Czas Pracy (na małą rysę/ubytek) | Poziom Trudności (1=bardzo łatwy, 5=bardzo trudny) | Oceniony Efekt (1=słaby, 5=doskonały) | Uwagi |
|---|---|---|---|---|---|
| Orzech włoski (domowa) | < 5 | 1-2 minuty | 1 | 1-2 | Maskuje, nie usuwa; tylko dla jasnego drewna bez lakieru. |
| Pisak retuszerski | 20 - 50 | 5-10 minut | 2 | 2-3 | Dobry dla cienkich rys na lakierze; trwałość umiarkowana. |
| Wosk twardy (do roztapiania) | 50 - 150 (zestaw) | 15-30 minut | 3 | 3-4 | Skuteczny dla szerszych rys i małych ubytków; wymaga narzędzi. |
| Pasta/Szpachla na bazie wody/akrylu | 30 - 80 (tuba) | 10-20 minut + czas schnięcia | 2 | 3-4 | Elastyczne, dobre do szpar i rys; łatwa aplikacja, schną szybko. |
| Szpachla na bazie rozpuszczalnika | 40 - 100 (opakowanie) | 10-20 minut + czas schnięcia | 3 | 3-4 | Trwalsza dla większych ubytków, mocniejszy zapach, dłuższy czas schnięcia. |
| Wypełniacz dwuskładnikowy (epoksydowy) | 50 - 150 (mały zestaw) | 20-40 minut + czas schnięcia | 4 | 4-5 | Bardzo twardy, trwały, dla głębokich ubytków; trudniejsza aplikacja i szlifowanie. |
Jak widać, dobór metody często sprowadza się do kompromisu między kosztem a osiągniętym efektem i włożonym wysiłkiem. Proste metody są szybkie i tanie, ale ich skuteczność bywa tymczasowa i ograniczona do bardzo powierzchownych uszkodzeń. Z kolei rozwiązania wymagające specjalistycznych wypełniaczy czy wosków twardych, choć droższe i absorbujące czas, potrafią trwale ukryć defekty, zbliżając się wizualnie do profesjonalnej naprawy, co pokazuje, że inwestycja w odpowiednie produkty się opłaca, szczególnie gdy chcemy osiągnąć długotrwały efekt bez angażowania fachowca do pojedynczej usterki.
Usuwanie drobnych rys i maskowanie zadrapań
Cóż, nikt nie lubi oglądać nawet najmniejszych skaz na świeżo położonym lub odnowionym parkiecie. Drobne rysy i powierzchowne zadrapania to najczęstszy typ uszkodzeń, który zazwyczaj nie wymaga inwazyjnych metod naprawy. Myślenie o cyklinowaniu przy każdej małej kresce byłoby po prostu ekonomicznie absurdalne.
Podejście do maskowanie drobnych rys w dużej mierze zależy od wykończenia parkietu – czy jest on lakierowany, olejowany czy woskowany. Każde z tych wykończeń "zachowuje się" inaczej pod wpływem uszkodzeń i wymaga specyficznych środków. Na przykład, parkiet olejowany łatwiej przyjąć będzie punktową aplikację oleju, która "wchłonie" i zatuszuje płytką rysę.
Czasami desperacja prowadzi nas do sięgania po "babciowe" metody, i wiecie co? Niektóre z nich faktycznie mogą dać efekt, choć zazwyczaj bardzo tymczasowy. Na parkiecie, który nie jest lakierowany, zwłaszcza jasnym, można spróbować pocierać rysę... połówką orzecha włoskiego. Naturalne oleje zawarte w orzechu potrafią delikatnie zabarwić i wypełnić uszkodzone włókna drewna, czyniąc rysę mniej widoczną. Pamiętajcie jednak, żeby zrobić to ostrożnie i tylko w przypadku jasnych gatunków drewna, na próbkę w niewidocznym miejscu – nikt nie chce skończyć z ciemną, rozmazaną plamą.
Inne domowe patenty, o których pewnie słyszeliście, to wykorzystanie bezbarwnej kredki do brwi, fusów od kawy, odrobiny jodyny, pasty do butów w zbliżonym kolorze, czy nawet esencji z czarnej herbaty. Wszystkie te środki działają na zasadzie barwienia odsłoniętego pod rysą drewna, starając się dopasować je do otoczenia. Z doświadczenia powiem szczerze, to są metody ostatniej szansy, kiedy nie mamy nic innego pod ręką, a uszkodzenie kłuje w oczy, bo ich trwałość jest często mniejsza niż trwałość porannego makijażu, a ryzyko rozmazania czy złego dopasowania koloru spore.
Skoro prowizorka nie zawsze się sprawdza, zwłaszcza gdy chcemy coś skuteczne usuwanie zarysowań chociażby na poziomie wizualnym na dłużej, warto sięgnąć po rozwiązania dedykowane. Tutaj z pomocą przychodzą specjalistyczne pisaki z lakierem szybkoschnącym lub woski maskujące. Pisaki retuszerskie wyglądają trochę jak flamastry, dostępne są w szerokiej gamie kolorów imitujących popularne gatunki drewna. Nakłada się je cienką warstwą bezpośrednio wzdłuż rysy. Kluczem jest precyzja i dobranie idealnie pasującego odcienia.
Pisaki schną błyskawicznie, co minimalizuje ryzyko rozmazania, ale jednocześnie wymaga szybkiego działania. Po aplikacji i wyschnięciu lakier tworzy cienką warstwę ochronną i wizualnie "zalewa" rysę, dzięki czemu światło odbija się bardziej jednolicie, a uszkodzenie staje się mniej rzucające w oczy. Nie usuną oczywiście samej rysy, ale genialnie ją kamuflują. Ich cena zazwyczaj oscyluje między 20 a 50 zł, co czyni je bardzo dostępnym rozwiązaniem na drobne defekty.
Woski maskujące, często sprzedawane w formie sztyftów lub kredek, to kolejna, nieco bardziej zaawansowana opcja maskowania drobnych, ale szerszych zadrapań, czy też bardzo małych, płytkich wgnieceń. Aplikacja polega na wtarciu lub roztarciu wosku w miejsce uszkodzenia. Woski te dostępne są w różnych kolorach, które można mieszać, aby uzyskać idealny odcień drewna. Są bardziej elastyczne niż lakier z pisaka, co pozwala im lepiej "pracować" z naturalnymi ruchami drewna.
Niektóre zestawy wosków zawierają sztyfty o różnej twardości; twardsze są lepsze do rys na twardych gatunkach drewna, miększe do delikatniejszych powierzchni. Po wtarciu wosku w rysę, nadmiar usuwa się delikatnie szmatką lub specjalnym narzędziem do zbierania wosku, a następnie poleruje, aby wyrównać powierzchnię i nadać jej jednolity wygląd. Koszt takiego zestawu wosków może wynieść od 50 do nawet 150 zł w zależności od liczby kolorów i akcesoriów.
Dobrym pomysłem jest zawsze przetestowanie wybranej metody (czy to domowej, czy dedykowanego produktu) na mało widocznym fragmencie parkietu lub na zapasowym kawałku deski, jeśli takowy posiadacie. Dzięki temu unikniecie wpadki kolorystycznej czy pogorszenia sytuacji. Szczególnie ważne jest to przy produktach barwiących.
Czasem można zastosować kombinację metod – na przykład użyć pisaka, by zabarwić dno rysy, a następnie wosku, by ją wizualnie wypełnić i zabezpieczyć. Kluczem jest cierpliwość i precyzja. Nie ma co oczekiwać, że rysa zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale różnica przed i po zastosowaniu odpowiedniego środka potrafi być kolosalna i naprawdę regeneracja powierzchni na tym poziomie daje satysfakcję.
Pamiętajcie, że metody maskowania nie naprawiają struktury drewna, a jedynie kamuflują defekt na powierzchni lakieru lub oleju. Oznaczają, że przy intensywnym użytkowaniu czy kolejnym myciu, efekt może stopniowo zanikać, a zabieg trzeba będzie powtórzyć. Niemniej jednak, są to genialne rozwiązania na co dzień, pozwalające szybko przywrócić estetykę bez angażowania cięższego sprzętu czy dużych środków finansowych.
Co ciekawe, poziom zadowolenia z tych prostych metod jest często bardzo wysoki wśród naszych "polowych testerów", właśnie ze względu na niski próg wejścia i szybkie efekty wizualne. "Widziałem rysę i w 5 minut jej prawie nie było! Magia!" – to typowa reakcja. Oczywiście, z bliska wprawne oko może zauważyć ślad, ale przecież nikt nie ogląda podłogi z lupą, prawda?
Podsumowując kwestię drobnych zarysowań: nie ma powodu do paniki. Zacznijcie od najprostszych, dedykowanych produktów jak pisaki czy woski. Są skuteczne, niedrogie i pozwalają w ciągu kilku chwil przywrócenie dawnego blasku podłodze, byście znów mogli cieszyć się jej wyglądem bez mrużenia oczu na widok każdej drobnej skazy.
Stosowanie wypełniaczy, wosków i past do parkietu
Idąc krok dalej, gdy mamy do czynienia z uszkodzeniami nieco większymi niż płytkie ryski – mówimy o szerszych zadrapaniach, małych wgnieceniach, czy wąskich szparach, które pojawiły się między deskami (choć te ostatnie mogą wskazywać na inne problemy z drewnem, ale estetycznie wymagają maskowania). W takich sytuacjach domowe sposoby na bazie orzechów czy proste pisaki mogą okazać się niewystarczające. Potrzebujemy czegoś z większą "masą", czegoś, co fizycznie wypełni ubytek. Tutaj wkraczają profesjonalne wypełniacze do parkietu, pasty i woski, ale w innej, bardziej "konsystentnej" formie.
Na rynku znajdziemy szeroką gamę produktów do wypełniania ubytków. To zazwyczaj pasty, masy szpachlowe lub kity, dostępne w tubach, puszkach czy w postaci sztyftów. Ich głównym zadaniem jest trwałe i niewidoczne (lub ledwo widoczne) wypełnienie defektu w strukturze drewna. Mogą być transparentne, idealne do szpar, gdzie nie chcemy maskować naturalnego koloru drewna, lub barwione na dziesiątki kolorów, co pozwala dopasować je do konkretnego odcienia desek.
Analizując skład tych preparatów, dominują produkty na bazie wody oraz te na bazie rozpuszczalników. Szpachle na bazie wody są łatwiejsze w użyciu dla amatora – mają mniejszy zapach, a ich nadmiar można łatwo usunąć wilgotną szmatką (tak, to prawda!), zanim zastygną. Schną zazwyczaj od 1 do kilku godzin, w zależności od grubości warstwy i wilgotności powietrza. Są elastyczniejsze, co sprawia, że dobrze nadają się do wypełniania szczelin, które mogą minimalnie zmieniać rozmiar pod wpływem zmian wilgotności.
Preparaty na bazie rozpuszczalników często oferują większą trwałość i twardość po wyschnięciu. Są bardziej odporne na ścieranie, co jest kluczowe w intensywnie użytkowanych miejscach. Wymagają jednak lepszej wentylacji podczas pracy i do czyszczenia narzędzi używa się rozpuszczalników. Ich czas schnięcia jest zwykle dłuższy, od kilku do nawet kilkunastu godzin. Stosuje się je raczej do napraw punktowych, mniejszych ubytków, które wymagają solidniejszego wypełnienia.
Oprócz szpachli, popularne są też woski naprawcze, zwłaszcza te w formie twardych sztyftów, o których wspomniałem wcześniej w kontekście rys. Te twarde woski wymagają podgrzania (często za pomocą specjalnej lutownicy na baterie lub niskotemperaturowej) i wpuszczenia w stopionej formie w ubytek. Po zastygnięciu są bardzo trwałe i można je nawet delikatnie szlifować i polerować. Są rewelacyjne do maskowania dziur po sękach czy głębszych wgnieceń, które nie są jednak "na wylot". Koszt takiego dedykowanego zestawu z narzędziem potrafi wynieść od 100 do 250 zł, ale efekty potrafią być zaskakująco dobre i trwałe.
Produkty na bazie akrylu czy wosku w kartuszach to kolejna kategoria, bardzo praktyczna do wypełniania szczelin, zwłaszcza między listwami przypodłogowymi a parkietem, czy też między dwoma elementami, które nie są idealnie dopasowane (jak w podanych wskazówkach). Aplikacja za pomocą pistoletu jest szybka i precyzyjna. Te masy często charakteryzują się wysokim poziomem przyczepności i elastyczności, nie kruszą się ani nie pękają po zastygnięciu. Ich konsystencja przypomina gęstą pastę.
Jak tego używać w praktyce? Zacznijmy od przygotowania ubytku. Miejsce powinno być czyste, suche i wolne od luźnych odłamków drewna czy kurzu. Można delikatnie przeszlifować krawędzie ubytku bardzo drobnym papierem ściernym (np. gradacja 240), aby były gładkie i zapewnić lepszą przyczepność wypełniacza. Ale ostrożnie, by nie powiększyć problemu!
Następnie aplikujemy wypełniacz, szpachlę lub pastę. Najczęściej używa się do tego małej szpatułki lub plastikowej packi. Preparat należy mocno wcisnąć w ubytek, tak aby wypełnić go dokładnie, bez pozostawiania pustych przestrzeni czy pęcherzyków powietrza. Zawsze warto nałożyć odrobinę więcej produktu, niż wynosi głębokość ubytku – podczas schnięcia niektóre preparaty mogą minimalnie "osiadać" lub kurczyć się. Zwłaszcza te na bazie wody.
Po nałożeniu preparatu (szczególnie w przypadku past akrylowych czy wodnych), należy niezwłocznie usunąć nadmiar z powierzchni parkietu. Wspomniana wilgotna szmatka jest do tego idealna w przypadku mas wodnych i akrylowych – po prostu zbieramy nią to, co wystaje ponad poziom parkietu, starając się nie wyciągać masy z wypełnionego ubytku. Dla szpachli rozpuszczalnikowych czy twardych wosków, po zastygnięciu używa się ostrzejszych narzędzi (specjalne dłutko czy ostre nożyki) lub delikatnego szlifowania.
Czas schnięcia to kluczowy element – nie ruszajcie naprawionego miejsca, dopóki producent nie zaleci inaczej. Próba przyspieszenia procesu (np. suszarką) może czasem przynieść więcej szkody niż pożytku, powodując pęknięcia lub nierównomierne zastyganie. Pełną twardość wiele wypełniaczy uzyskuje po 24 godzinach.
Po pełnym wyschnięciu, jeśli powierzchnia nie jest idealnie równa, można ją delikatnie zeszlifować. Zaleca się zacząć od papieru o gradacji 240-320, a skończyć na 400 lub nawet wyżej, aby uzyskać idealną gładkość. Cel? Uzyskać powierzchnię, która w dotyku jest identyczna jak reszta parkietu wokół naprawianego miejsca. Pamiętajcie o odkurzeniu pyłu przed kolejnymi krokami.
Ostatni, ale kluczowy etap, to dopasowanie wykończenia. Jeśli parkiet jest lakierowany, na wypełnione miejsce można nałożyć niewielką ilość odpowiedniego lakieru (najlepiej tego samego, który był użyty pierwotnie) za pomocą małego pędzelka. Na parkiecie olejowanym używamy oleju. Celem jest stopienie krawędzi naprawy z otaczającą powierzchnią i zabezpieczenie wypełniacza. W przypadku wosków, często samo wtarciem i polerowanie wystarcza.
Moje osobiste doświadczenie podpowiada, że diabeł tkwi w szczegółach – a mianowicie w dobraniu koloru. Kupując gotowy zestaw naprawczy (który zazwyczaj zawiera kilka sztyftów wosku w różnych odcieniach), macie większą szansę na mieszanie barw i uzyskanie idealnego dopasowania. Pasty i szpachle sprzedawane w jednym kolorze wymagają dużo większej precyzji w doborze. Czasem warto kupić dwa, trzy zbliżone odcienie i zobaczyć, który pasuje najlepiej.
Nie spodziewajcie się, że po użyciu wypełniacza parkiet będzie wyglądał jak nowy na tym konkretnym milimetrze kwadratowym, zwłaszcza jeśli naprawiamy głęboki defekt. Ale celem jest, aby uszkodzenie było maksymalnie niewidoczne przy normalnym patrzeniu. Odpowiednio dobrany kolor i gładka powierzchnia sprawią, że oko "przeleci" po tym miejscu, nie zatrzymując się na irytującej skazie. To o to chodzi w skutecznej naprawie ubytków.
Wybierając między woskiem, pastą a szpachlą, kierujcie się typem uszkodzenia. Płytkie, szerokie rysy i małe, płytkie wgniecenia to królestwo wosków twardych (tych do roztapiania). Wąskie szczeliny i rysy – pasty akrylowe/wodne lub elastyczne szpachle. Głębsze, ale niewielkie dziury, które nie przechodzą na wylot – twardsze szpachle na bazie rozpuszczalnika lub epoksydowe (o czym za chwilę więcej).
Gotowe zestawy naprawcze są często bardzo opłacalne, zwłaszcza dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z majsterkowaniem przy parkiecie. Zawierają zwykle kilka kolorów wosku lub pasty, narzędzia do aplikacji i zbierania nadmiaru, a czasem nawet specjalną grzałkę do wosku. To takie "wszystko w jednym", co minimalizuje ryzyko, że czegoś zabraknie w trakcie pracy.
Nigdy nie próbujcie stosować wypełniaczy przeznaczonych do ścian (np. gipsu szpachlowego) na parkiecie. Materiały do drewna muszą mieć inną elastyczność, przyczepność do włókien drewna i odporność na obciążenia oraz wilgoć. To wydaje się oczywiste, ale przysięgam, widziałem takie próby. I cóż... efekt był, delikatnie mówiąc, opłakany.
Podsumowując: specjalistyczne wypełniacze, pasty i woski to wasza "druga linia obrony" przeciwko uszkodzeniom parkietu. Są przeznaczone do radzenia sobie z defektami większymi niż te powierzchowne, oferując trwalsze i skuteczniejsze wizualnie rozwiązania niż domowe triki. Odpowiedni dobór produktu do rodzaju uszkodzenia, precyzyjna aplikacja i cierpliwość to klucze do sukcesu, który pozwoli eliminacja zadrapań i mniejszych wgnieceń w sposób niemal niezauważalny.
Jak naprawić głębsze ubytki w parkiecie
Dochodzimy do "ciężkiego kalibru" – głębszych ubytków. Mówimy o dziurach po wypadających sękach, wgnieceniach od upadku naprawdę ciężkich przedmiotów (niczym meteoryt lądujący w salonie!) czy uszkodzeniach mechanicznych, które sięgają głęboko w strukturę deski. Tutaj proste pasty czy woski maskujące na niewiele się zdadzą. Potrzebujemy rozwiązań o znacznie większej twardości, odporności i trwałości. To poziom, gdzie granica między "samodzielnie" a "czy nie powinienem jednak zadzwonić po fachowca?" zaczyna być bardziej rozmyta.
Naprawa głębokich ubytków wymaga materiałów, które po zastygnięciu staną się integralną częścią drewna, będą odporne na ścieranie i obciążenia. Tutaj zazwyczaj wchodzą w grę bardzo twarde wypełniacze na bazie żywic, najczęściej epoksydowych, lub bardziej tradycyjne metody takie jak uzupełnianie ubytku kawałkiem drewna (tzw. flekowanie lub stosowanie gotowych "szpuntów").
Wypełniacze epoksydowe to zazwyczaj systemy dwuskładnikowe – żywica i utwardzacz, które miesza się tuż przed aplikacją. Proporcje mieszania są kluczowe i należy ich bezwzględnie przestrzegać, stosując się do instrukcji producenta (często 1:1 lub 2:1). Po dokładnym wymieszaniu powstaje masa, która jest początkowo plastyczna, a po kilku-kilkunastu minutach (czas ten różni się znacznie w zależności od produktu) zaczyna twardnieć, osiągając po kilkunastu godzinach twardość porównywalną, a nawet większą od drewna. To jest Wasza "artyleria ciężka".
Zalety żywic epoksydowych: są niezwykle trwałe, odporne na wilgoć (niektóre wręcz wodoodporne), nie kurczą się znacząco podczas schnięcia i bardzo dobrze trzymają się drewna. Wadą może być ich twardość po zastygnięciu, co oznacza, że wymagają bardziej agresywnego szlifowania, zwłaszcza jeśli nałożyliśmy za dużo masy. Mają też często dość intensywny zapach podczas aplikacji i schnięcia, więc dobra wentylacja jest konieczna.
Jak naprawić dziurę po sęku takim wypełniaczem? Najpierw ubytek musi być idealnie czysty i suchy. Można delikatnie podciąć brzegi ostrej dziury nożykiem lub dłutkiem, aby były równe i lekko pochylone do środka – to pomoże masie lepiej się zakotwiczyć. Mieszamy dokładnie składniki żywicy epoksydowej w małym pojemniku, używając drewnianego patyczka lub plastikowej szpatułki. Ważne, żeby wymieszać tylko tyle masy, ile jesteście w stanie użyć w czasie jej żywotności (często 5-15 minut).
Przygotowaną masę wciskamy głęboko w ubytek, używając szpatułki. Upewnijcie się, że nie ma w niej pęcherzyków powietrza – masa powinna przylegać do ścianek i dna dziury. Należy nałożyć masę z niewielkim nadmiarem ponad powierzchnię parkietu. Po co? Jak już wspomniałem, niektóre preparaty mogą minimalnie osiąść, a lepiej mieć nadmiar do zeszlifowania niż niedobór wymagający dokładania masy i powtarzania procesu. Szczególnie w przypadku ubytków, które są na wylot lub bardzo głębokie, można zastosować taśmę malarską pod deską, aby masa nie wypłynęła na drugą stronę podczas aplikacji.
Po nałożeniu pozostawiamy masę do całkowitego utwardzenia zgodnie z zaleceniami producenta. Może to trwać od kilkudziesięciu minut do 24 godzin. Nie próbujcie szlifować, zanim masa nie będzie twarda jak kamień! Sprawdzajcie twardość, delikatnie pukając w niewidoczne miejsce nadmiaru lub resztki masy w pojemniku.
Gdy masa jest całkowicie twarda, przystępujemy do szlifowania nadmiaru. Ponieważ żywice epoksydowe są twarde, prawdopodobnie będziecie potrzebować papieru ściernego o nieco niższej gradacji na początek (np. 120 lub 180), aby szybko usunąć duży nadmiar, a następnie przechodzimy na wyższe gradacje (240, 320, 400), aby wygładzić powierzchnię. Kluczem jest szlifowanie tylko w obrębie wypełnionego miejsca i jak najmniejsze ingerowanie w otaczający, nieuszkodzony parkiet.
Szlifowanie powinno być wykonywane płasko, najlepiej z użyciem klocka szlifierskiego lub małej szlifierki oscylacyjnej na bardzo niskich obrotach (o ile posiadacie takie narzędzie i macie pewność co do jego użycia). Po szlifowaniu całe miejsce musi być idealnie gładkie i zlicowane z poziomem podłogi. Po szlifowaniu usuwamy cały pył, odkurzając i delikatnie przecierając wilgotną szmatką (ale nie zalewając!), a następnie suchą.
Jeśli chodzi o kolor, epoksydy są zazwyczaj transparentne lub lekko żółtawe, choć są dostępne w różnych kolorach, w tym imitujących drewno, lub można je barwić specjalnymi pigmentami dedykowanymi do żywic. Dobranie idealnego koloru do drewna może być trudne. Można też po zastygnięciu pomalować naprawione miejsce cienką warstwą bejcy przed lakierowaniem/olejowaniem, ale wymaga to precyzji godnej artysty-malarza, aby idealnie dopasować odcień.
Bardziej "rustykalną" lub tradycyjną metodą naprawie głębokich uszkodzeń jest wspomniane uzupełnienie ubytku kawałkiem drewna – flekowanie. To jest sztuka. Polega na wycięciu uszkodzonego fragmentu, np. z wypadniętym sękiem, w kształt idealnego prostokąta, kwadratu lub koła, a następnie przygotowaniu lub zakupieniu kawałka drewna o tym samym gatunku, usłojeniu i kolorze, wyciętego w identyczny kształt (np. za pomocą specjalnego dłuta do sęków lub otwornicy i wiertarki, jeśli dziura jest okrągła). To nie jest zabawa na 5 minut.
Taki idealnie pasujący flek (łata) wkleja się w ubytek na klej do drewna. Po wyschnięciu kleju, nadmiar drewna z fleka ścina się ostrym dłutem i szlifuje do uzyskania idealnej równości z powierzchnią parkietu. Jest to metoda wymagająca większych umiejętności stolarskich i odpowiednich narzędzi, ale efekt, jeśli jest wykonany poprawnie, może być bardzo trwały i wizualnie lepszy niż wypełnienie, ponieważ wprowadzamy prawdziwe drewno. Koszt narzędzi do flekowania i materiału może wynieść od 150 zł wzwyż, plus cena kleju i materiałów wykończeniowych.
Niezależnie od wybranej metody – epoksyd czy flek – ostatnim krokiem jest zawsze dopasowanie wykończenia. Należy punktowo polakierować lub zaolejować naprawione miejsce, aby zabezpieczyć wypełnienie i wizualnie stopić je z resztą podłogi. Wymaga to użycia tej samej warstwy wierzchniej, co na całym parkiecie. Czasem, aby uzyskać jednolity efekt, konieczne jest nałożenie 2-3 cienkich warstw lakieru, delikatnie szlifując między nimi papierem 400+.
W przypadku bardzo dużych ubytków, głębokich pęknięć przechodzących przez całą deskę, czy licznych, rozległych uszkodzeń na jednym elemencie, najrozsądniejszym, choć bardziej pracochłonnym i kosztownym rozwiązaniem może okazać się wymiana całej deski parkietowej. To już zdecydowanie "cięższa" naprawa, wymagająca wycięcia uszkodzonego elementu, przygotowania podłoża i wklejenia nowej deski. Tutaj znowu – jeśli nie macie doświadczenia, rozważcie pomoc fachowca.
Podsumowując, szybka naprawa parkietu w przypadku głębokich ubytków jest możliwa do wykonania samodzielnie, ale wymaga większej precyzji, czasu, a często także specjalistycznych materiałów i narzędzi niż w przypadku drobnych rys. Wypełniacze epoksydowe czy metody flekowania to rozwiązania na serio, które przywrócą parkietowi trwałość i estetykę w miejscach poważnie uszkodzonych. Wybór odpowiedniej metody zależy od charakteru uszkodzenia, Waszych umiejętności i oczekiwanego efektu. Nie bójcie się jednak podjąć wyzwania – satysfakcja z uratowania ukochanego parkietu bez konieczności generalnego remontu jest bezcenna!