Jaki klej płytki na płytki 2025: Wybierz odpowiedni!
Renowacja łazienki to często synonim kurzu, gruzu i... odwlekania w czasie. Wizja skuwania starych kafelków potrafi skutecznie zniechęcić do remontu, prawda? Na szczęście, nie zawsze jest to konieczne, a zagadnienie Jaki klej płytki na płytki otwiera drzwi do znacznie mniej inwazyjnego scenariusza.

- Jak przygotować stare płytki pod nowe? Czyszczenie, gruntowanie i ocena podłoża
- Dlaczego nie "zwykły" klej? Wymagania specjalistycznych klejów
- Technika klejenia płytki na płytkę: Jak prawidłowo aplikować klej
- Klejenie płytki na płytkę: Kiedy ta metoda jest możliwa, a kiedy nie?
Odpowiedź w skrócie: kluczem jest wybór specjalistycznego, elastycznego kleju cementowego klasy C2TES1/S2 lub kleju reaktywnego, zaprojektowanego do pracy na podłożach niechłonnych, jakim są stare płytki. Taki produkt gwarantuje odpowiednią przyczepność i elastyczność, niezbędne dla trwałości nowej okładziny. Pozwala to przykleić nowe płytki bezpośrednio na stare, o ile spełnione są określone warunki techniczne podłoża.
Przejście na metodę "płytka na płytkę" nie jest jedynie techniczną fanaberią, a raczej pragmatyczną reakcją na realia remontowe. Zamiast wynajmować kontener na gruz, spędzać dni na hałaśliwym kuciu i borykać się z pyłem osiadającym w każdym zakamarku domu, możemy skupić się na właściwym przygotowaniu podłoża i precyzyjnej aplikacji kleju.
To rozwiązanie jest szczególnie kuszące w blokach mieszkalnych czy kamienicach, gdzie każdy decybel hałasu generuje potężne napięcie sąsiedzkie, a możliwość zminimalizowania bałaganu jest na wagę złota. Oczywiście, sukces tej metody zależy od spełnienia kilku fundamentalnych warunków, które omówimy szczegółowo, bo jak to w życiu bywa – diabeł tkwi w szczegółach.
Zobacz także: Wylewka samopoziomująca na stare płytki | ARDEX CL 100
Zanim jednak zagłębimy się w tajniki przygotowania i aplikacji, przyjrzyjmy się chłodnym faktom, które przemawiają za rozważeniem tej opcji. Analizując typowe koszty i czasochłonność, widzimy wyraźną tendencję, która potrafi zaskoczyć. Odświeżenie metra kwadratowego powierzchni tą metodą okazuje się często znacznie szybsze i tańsze.
| Czynność | Metoda Tradycyjna (usunięcie starych płytek) | Metoda "Płytka na płytkę" |
|---|---|---|
| Przygotowanie podłoża (roboczogodziny/m²) | ~4-6 h (skuwanie, czyszczenie, wyrównanie) | ~1.5-2.5 h (czyszczenie, ocena, gruntowanie) |
| Generowanie gruzu (na 10m² powierzchni) | ~0.8 - 1.2 tony | Praktycznie brak (jedynie odpadki po klejeniu) |
| Szacunkowy koszt utylizacji gruzu (na 10m²) | ~400 - 800 PLN | ~0 PLN (minimalne odpady) |
| Zużycie kleju specjalistycznego (kg/m²) | ~3-4 kg/m² (standardowy klej) | ~4-5 kg/m² (specjalistyczny klej, lekko wyższa warstwa lub kontaktowa) |
| Typowy czas realizacji dla łazienki (bez kucia vs z kuciem) | ~5-10 dni | ~2-4 dni |
Jak widać, różnica w logistyce i nakładzie pracy jest kolosalna, a to przekłada się bezpośrednio na portfel i stan nerwów inwestora. Metoda "płytka na płytkę" minimalizuje chaos i pozwala cieszyć się odmienionym wnętrzem w ekspresowym tempie, redukując do minimum konieczność kucia i związanych z tym, delikatnie mówiąc, "nie lubianych" czynności.
Naturalnie, te oszczędności są możliwe pod warunkiem, że istniejące podłoże nadaje się do pracy. Pominięcie etapu rzetelnej oceny lub próba klejenia na chybił trafił to prosta droga do katastrofy, która w dłuższej perspektywie okaże się znacznie droższa niż tradycyjny remont. Specjalistyczny klej, choć często droższy za kilogram, staje się opłacalny, gdy weźmiemy pod uwagę cały kontekst projektu, unikania problemów i przyspieszenia prac.
Zobacz także: Gruntowanie wylewki samopoziomującej pod płytki: czy to konieczne? (2025)
Jak przygotować stare płytki pod nowe? Czyszczenie, gruntowanie i ocena podłoża
Zaczynamy od detektywistycznej pracy: oceny podłoża. Stare płytki muszą być stabilne i mocno przylegać do ściany lub podłogi, niczym żołnierze na warcie. Każdy kafelkowi żołnierz z dezercji, czyli odspojony, jest potencjalnym problemem.
Test stukania to tu chleb powszedni: wystarczy opukać każdą płytkę, najlepiej młotkiem z gumową nakładką, i wsłuchać się w dźwięk. Głuche echo, brzmiące jak pusta przestrzeń, świadczy o odspojeniu kafelka, co wcale nie wróży dobrze naszej nowej okładzinie.
Takie luźne płytki, a także te wyraźnie popękane lub zniszczone, należy bezwzględnie usunąć. Puste przestrzenie pod nimi to tykająca bomba, która prędzej czy później doprowadzi do pękania nowych płytek lub spoin. Jeśli uszkodzeń jest dużo, może okazać się, że metoda "płytka na płytkę" jest po prostu niemożliwa.
Zobacz także: Jak wykończyć płytki przy drzwiach? Praktyczny poradnik 2025
Jeśli tylko kilka płytek odstaje, możemy je ostrożnie skuć, a ubytki uzupełnić odpowiednią zaprawą wyrównawczą lub szybkowiążącym cementem montażowym, tak by powierzchnia stała się jednolita. To jak łatanie dziur w starym murze przed nałożeniem nowej elewacji; fundament musi być solidny.
Kolejnym krokiem jest dbanie o czystość, która jest w tej metodzie równie ważna, co w medycynie. Stare płytki muszą być nieskazitelnie czyste, wolne od tłuszczu, brudu, pozostałości mydła, kamienia czy wosków.
Zobacz także: Ile Czekać na Płytki Po Wylewkach? Poradnik 2025
Skuteczne odtłuszczenie to podstawa, bo nawet najlepszy klej płytki na płytki nie złapie do tłustej, śliskiej powierzchni. Prosty, a zarazem skuteczny patent z życia wzięty? Płyn do mycia naczyń w ciepłej wodzie! Działa jak rozpuszczalnik na kuchenny tłuszcz, radząc sobie świetnie również z łazienkowym nalotem.
Po umyciu powierzchnię należy dokładnie spłukać czystą wodą i pozostawić do całkowitego wyschnięcia. Czystość ma być absolutna, bo każda warstwa zanieczyszczenia zmniejsza przyczepność, działając jak bariera między klejem a starą płytką.
Ewentualne nierówności na powierzchni starych płytek, choć metoda ta częściowo toleruje drobne odchyłki, również warto zniwelować. Pamiętajmy, że im bardziej płaskie podłoże, tym łatwiej uzyskać idealnie równą nową powierzchnię i zapewnić pełne przyleganie.
Zobacz także: Płytki Opoczno wycofane z produkcji
Niedoskonałości rzędu 2-3 milimetrów na odcinku 2 metrów są zazwyczaj akceptowalne przy stosowaniu odpowiedniego kleju i metody kontaktowej. Większe wady mogą wymagać częściowego szpachlowania lub, jak wspomniano wcześniej, usunięcia starych płytek.
Matowienie powierzchni to często pomijany, a niezwykle ważny etap. Gładkie, błyszczące płytki glazurowe oferują słaby "klucz mechaniczny" dla kleju. Przeszlifowanie ich papierem ściernym o granulacji około P60-P80 lub za pomocą siatki ściernej stworzy tysiące mikrozarysowań, które zwiększą powierzchnię kontaktu i ułatwią wiązanie.
Po szlifowaniu należy ponownie dokładnie oczyścić powierzchnię z pyłu, np. odkurzaczem i wilgotną szmatką, a następnie pozwolić jej wyschnąć. Pozostawienie pyłu po szlifowaniu to gwarancja słabej przyczepności – klej zwiąże się z pyłem, nie z płytką.
Gruntowanie to crème de la crème przygotowań na podłoża niechłonne. Specjalistyczny grunt do powierzchni gładkich, niechłonnych, często o wyglądzie mlecznej emulsji, jest absolutnie kluczowy.
Tworzy on warstwę sczepną, która z jednej strony blokuje jakąkolwiek minimalną chłonność (jeśli taka występuje, np. na fugach), a z drugiej strony zapewnia doskonałą adhezję dla późniejszej zaprawy klejącej. To jak nałożenie specjalnej bazy pod makijaż na idealnie gładką skórę – wszystko potem trzyma się znacznie lepiej.
Grunt nanosimy cienką, równomierną warstwą za pomocą pędzla lub wałka, dokładnie pokrywając całą powierzchnię starych płytek oraz spoin. Ważne, by nie tworzyć kałuż i grubych warstw, bo grunt ma stworzyć "film" zwiększający przyczepność, a nie wyrównującą masę.
Czas schnięcia gruntu jest krytyczny. Producenci podają zazwyczaj widełki od 2 do 4 godzin, ale to tylko wytyczna; rzeczywisty czas zależy od temperatury, wilgotności powietrza i wentylacji. Powierzchnia musi być sucha w dotyku, czasem wręcz lekko lepka, zgodnie z zaleceniem producenta gruntu.
Pośpiech na etapie gruntowania to najprostszy sposób na zmarnowanie pracy. Aplikacja kleju na niedoschnięty grunt to recepta na katastrofę, bo wiązanie kleju z gruntem (a przez to z podłożem) nie zajdzie prawidłowo. Zawsze cierpliwie czekamy do pełnego wyschnięcia.
Ocenę, czyszczenie, szlifowanie i gruntowanie można postrzegać jako fundament. Bez solidnych podstaw, nawet najbardziej wytrzymały budynek (nasze nowe płytki) runie. To etap, na którym nie ma miejsca na kompromisy czy "jakoś to będzie". Inwestycja w czas i odpowiednie produkty na tym etapie zwraca się stukrotnie w postaci trwałego efektu.
Studium przypadku: Pan Janusz, doświadczony budowlaniec, zawsze powtarza: "Podłoże, panie, to podstawa. Jak podłoże rypnie, to choćbyś złote kafelki kładł, to rypną razem z nim". I miał rację. Klientka kiedyś nalegała na położenie płytek na stare, brudne i niemalowane (zagruntowane) płytki w kuchni. Skończyło się na skuciu całości po 3 miesiącach i robieniu wszystkiego od nowa – drożej, dłużej i z masą nerwów.
Przygotowanie powierzchni wymaga pedantycznej precyzji, co może wydawać się nudne w porównaniu z samym układaniem płytek. Jednak to właśnie te "nudne" kroki decydują o sukcesie całej, często niemałej inwestycji w materiały i pracę.
Dlaczego nie "zwykły" klej? Wymagania specjalistycznych klejów
"Ale przecież klej to klej, no nie?" – usłyszelibyśmy, gdybyśmy byli w warsztacie z wujkiem dobrą radą. Niestety, w przypadku klejenia "płytka na płytkę" ta uproszczona logika prowadzi w ślepy zaułek, a w efekcie do totalnej klapy.
Standardowe kleje cementowe (klasy C1), te najprostsze i najtańsze, doskonale sprawdzają się na tradycyjnych, chłonnych podłożach, takich jak tynki cementowo-wapienne, jastrychy cementowe czy gazobeton. Ich wiązanie opiera się w dużej mierze na procesie hydratacji cementu i częściowo na "zakotwiczeniu" w porowatej strukturze podłoża.
Stare płytki, zwłaszcza te glazurowe czy gresowe, są podłożami o drastycznie niskiej, a często wręcz zerowej nasiąkliwości. Brakuje im porowatości, do której mógłby "zaczepić się" zwykły klej. Całe wiązanie musiałoby opierać się wyłącznie na adhezji do gładkiej powierzchni.
Tutaj pojawia się pierwszy, zasadniczy problem: zaprawom klejącym brak odpowiednich dodatków polimerowych, które są niezbędne do stworzenia trwałego wiązania na niechłonnych, gładkich powierzchniach. Po prostu nie mają "siły", by utrzymać płytkę na szklistym podkładzie.
Co więcej, standardowe kleje cementowe są mało elastyczne po związaniu. Typowa glazura, a zwłaszcza gres, mają inny współczynnik rozszerzalności termicznej i wilgotnościowej niż tradycyjny beton czy tynk. Położone na starej płytce tworzą nowy system, który będzie "pracował" pod wpływem zmian temperatury (np. od ciepłej wody w łazience) i wilgoci.
Zwykły, sztywny klej nie jest w stanie przenieść tych naprężeń i najczęściej pęka, co skutkuje odspojeniem nowej płytki. To jakby próbować skleić dwa gładkie kawałki szkła sztywnym klejem – pod wpływem nawet drobnych drgań wiązanie szybko pęka.
Kolejną bolączką zwykłego kleju jest problem ze "ślizganiem się" na gładkim podłożu podczas aplikacji. Nanoszenie zaprawy staje się koszmarem, bo klej zamiast trzymać się powierzchni i tworzyć wyraźne grzebienie, rozmazuje się i zsuwa, uniemożliwiając ułożenie jego równej warstwy. Precyzyjne pociągnięcie pacą zębatą graniczy z cudem.
Specjalistyczne kleje, przeznaczone do klejenia "płytka na płytkę", zawierają dużą domieszkę polimerów (są to kleje modyfikowane). To właśnie te polimery nadają im kluczowe właściwości: znacznie lepszą przyczepność do niechłonnych powierzchni oraz elastyczność po związaniu.
Takie kleje oznaczone są jako C2 (klej cementowy o podwyższonych parametrach) oraz symbolami S1 lub S2 (elastyczność). Klasa C2 gwarantuje odpowiednią siłę wiązania, nawet na trudnych podłożach, mierzoną w testach laboratoryjnych siły przyczepności (>1 N/mm² po standardowym sezonowaniu, a co ważne, >1 N/mm² lub nawet >1.5 N/mm² po oddziaływaniu wody czy podwyższonej temperatury – kluczowe dla łazienek).
Elastyczność S1 (odkształcenie >2.5 mm) jest zazwyczaj minimalnym wymogiem dla klejenia "płytka na płytkę", szczególnie w przypadku płytek średniego formatu. Elastyczność S2 (odkształcenie >5 mm) jest zalecana przy klejeniu dużych formatów (>60x60 cm), w miejscach narażonych na większe naprężenia lub gdy podłoże jest nieco bardziej kłopotliwe.
Alternatywą, gwarantującą absolutnie najwyższą przyczepność, są kleje reaktywne (klasy R), najczęściej epoksydowe lub poliuretanowe. One wiążą poprzez reakcję chemiczną między składnikami, niezależnie od chłonności podłoża. Adherują do niemal każdej powierzchni.
Kleje reaktywne są super mocne, odporne na wodę i chemikalia, ale też znacznie droższe, trudniejsze w aplikacji (krótszy czas otwarty, wymagają dokładnego mieszania) i wymagają specjalistycznego czyszczenia narzędzi. Stosuje się je w szczególnych przypadkach, np. w przemyśle, laboratoriach, ale w łazienkach bywają wybierane tam, gdzie wymagana jest ekstremalna trwałość wiązania.
Podsumowując, użycie specjalistycznych klejów to nie kaprys producentów czy sprzedawców, ale techniczna konieczność. To właśnie one zostały zaprojektowane tak, aby pokonać wyzwania, jakie stawia niechłonne i potencjalnie "pracujące" podłoże ze starych płytek ceramicznych, olejnych lamperii czy innych gładkich powierzchni.
Ignorowanie tych wymagań i stosowanie nieodpowiedniej chemii budowlanej to prosta droga do niepowodzenia. A remont, który trzeba powtarzać, boli podwójnie – po kieszeni i psychice.
Wybierając produkt, zawsze czytajmy kartę techniczną. Tam producent wyraźnie określa, do jakich podłoży dany klej jest przeznaczony. Informacja o możliwości stosowania "płytka na płytkę" lub na "podłożach niechłonnych" będzie wyraźnie zaznaczona.
Technika klejenia płytki na płytkę: Jak prawidłowo aplikować klej
Kiedy podłoże jest perfekcyjnie przygotowane, a w wiadrze czeka już odpowiedni, elastyczny klej płytki na płytki, stajemy przed pytaniem "jak to zrobić?". Technika aplikacji kleju ma fundamentalne znaczenie dla osiągnięcia pełnego i trwałego połączenia między starą a nową okładziną.
Najskuteczniejszą i rekomendowaną metodą jest tzw. klejenie płytek metodą kontaktową, nazywane też często metodą "floating and buttering". Jak sama nazwa wskazuje, polega ona na aplikacji kleju zarówno na podłoże (stare płytki), jak i na spód nowej płytki.
Po co ten podwójny wysiłek? Chodzi o maksymalne wypełnienie przestrzeni pod płytką zaprawą klejową i wyeliminowanie pustek powietrznych. Standardowe nakładanie kleju tylko na podłoże, popularne przy chłonnych jastrychach, na gładkiej powierzchni starej płytki może prowadzić do powstania licznych pustek i niewystarczającego transferu kleju na spód płytki.
Zaczynamy od nanoszenia kleju na podłoże. Robimy to za pomocą pacy zębatej, ustawionej pod kątem około 45-60 stopni względem powierzchni. Wielkość zębów pacy dobieramy do formatu płytek: im większa płytka, tym większy ząb, np. 6-8 mm dla płytek 30x60 cm, 8-10 mm dla formatów 60x60 cm i większych. Większy ząb pozwala nanieść grubszą warstwę kleju, co ułatwia odpowiednie rozprowadzenie pod dużą płytką.
Grzebienie kleju na podłożu powinny być ułożone w jednym kierunku. Jeśli kleimy na podłodze, często układa się je równolegle do dłuższej krawędzi płytki; na ścianie zazwyczaj poziomo. Taki kierunek ułatwia wypchnięcie powietrza podczas dociskania płytki.
Następnie przechodzimy do "masłowania" (buttering) spodniej strony nowej płytki. Polega to na nałożeniu cienkiej, gładkiej warstwy kleju za pomocą gładkiej strony pacy lub kielni i wtarciu jej dokładnie w spód płytki, tak aby wypełnić wszystkie mikro zagłębienia i stworzyć warstwę kontaktową.
Warstwa nakładając zaprawę na spód płytki ma być cienka, rzędu 1-2 mm, nie służy do budowania grubości, a jedynie do zapewnienia pełnego przylegania. To trochę jak malowanie spodu pędzlem klejowym przed dociśnięciem.
Po nałożeniu kleju na podłoże i "zamasłowaniu" płytki, niezwłocznie układamy ją na miejscu. Dociskamy ją i delikatnie przesuwamy w bok, wykonując ruch lekko skrętny, co pomaga "zgnieść" grzebienie kleju i wypchnąć powietrze. W przypadku większych płytek można użyć wibratora do płytek lub po prostu ostukać ją gumowym młotkiem.
Kluczem jest zapewnienie prawidłowe wypełnienie przestrzeni pod płytami. Przy metodzie kontaktowej powinno dążyć się do co najmniej 95% pokrycia zaprawą na całej powierzchni płytki, a w pomieszczeniach mokrych (prysznic) i przy dużych formatach nawet 100%. Zostawianie pustek pod płytkami jest proszeniem się o kłopoty – gromadząca się w nich wilgoć i naprężenia prędzej czy później doprowadzą do uszkodzeń.
Czas otwarty kleju to kolejny kluczowy parametr. Jest to czas, w którym nałożony na podłoże klej zachowuje swoje właściwości klejące i jest w stanie prawidłowo związać z płytką. Dla klejów C2T czas otwarty wynosi co najmniej 20-30 minut, ale w upalne lub przewiewne dni może być krótszy.
Prosty test czasu otwartego to dotknięcie nałożonego grzebienia kleju palcem; jeśli klej nadal klei i brudzi palec, można kłaść płytki. Jeśli na powierzchni utworzyła się sucha "skórka", klej w tym miejscu stracił właściwości adhezyjne i należy go zebrać i nałożyć świeży. Dlatego klej należy nanosić partiami, na powierzchnię nie większą niż jesteśmy w stanie wykleić w ciągu jego czasu otwartego.
Czas korekty to natomiast okres, w którym ułożoną płytkę można jeszcze przesunąć i skorygować jej położenie bez osłabiania wiązania. Zazwyczaj wynosi on od 10 do 20 minut. Po tym czasie klej zaczyna wstępnie wiązać i manipulowanie płytką jest niewskazane.
Pamiętajmy o utrzymaniu czystości. Klej na powierzchni starych płytek czy na bokach nowej płytki powinien być od razu usuwany wilgotną gąbką. Związany specjalistyczny klej polimerowy jest trudny, a czasem wręcz niemożliwy do usunięcia bez mechanicznego działania.
Stosując klejenie płytek metodą kontaktową i dbając o pełne pokrycie zaprawą, inwestujemy w długowieczność naszej nowej okładziny. To pracochłonna metoda, wymaga wprawy, ale tylko ona daje pewność, że płytki będą się trzymać mocno, a powierzchnia będzie stabilna i estetyczna przez lata.
Klejenie płytki na płytkę: Kiedy ta metoda jest możliwa, a kiedy nie?
Marzenie o szybkim remoncie bez kucia jest kuszące, ale metoda klejenia płytek na istniejące okładziny ze starych płytek ma swoje ściśle określone ramy i ograniczenia. Nie jest to uniwersalna różdżka, która rozwiąże każdy problem.
Zasada numer jeden, która przewija się niczym czerwona nić przez cały proces: istniejące podłoże ze starych płytek musi być bezwzględnie stabilne i mocno związane ze swoją oryginalną warstwą konstrukcyjną. Pamiętacie test stukania? Tutaj jego waga jest największa. Głuchy odgłos równa się bezwzględnemu przeciwwskazaniu do tej metody.
Każdy odspojony kafel czy spękane płytki sygnalizują problem w pierwotnej instalacji. Klejenie nowej warstwy na niestabilny grunt jest jak budowanie domku z kart na trzęsącym się stole – może stoi przez chwilę, ale pewne jest, że runie.
Kolejnym ograniczeniem jest stopień nierówności powierzchni. Metoda "płytka na płytkę" zakłada stosowanie warstwy kleju o standardowej grubości, np. do 5-10 mm w zależności od kleju i formatu płytki. Jeśli różnice poziomów na starej powierzchni są większe niż te, które można skorygować grubością kleju (np. ponad 3 mm na 2 metrach), konieczne będzie skuwanie lub przynajmniej rozległe wylewanie/szpachlowanie wyrównujące, co może niwelować część zysków z metody bezkucia.
Stan spoin w starej okładzinie również ma znaczenie. Chociaż klej i grunt zazwyczaj pokryją spoiny, jeśli są one mocno wykruszone, głębokie lub uszkodzone, mogą wpływać na stabilność krawędzi starych płytek lub chłonąć grunt nierównomiernie, potencjalnie tworząc słabe punkty.
Klejenie płytek na istniejące okładziny ze starych płytek można wykorzystać we wszystkich wnętrzach, o ile spełnione są powyższe warunki dotyczące stanu podłoża. Łazienki, kuchnie, przedpokoje, salony – wszędzie tam, gdzie są stare, solidnie położone płytki.
Ta metoda jest często idealna do renowacji płytek ściennych, które zazwyczaj są mniej narażone na intensywne obciążenia mechaniczne niż podłogi. Na podłogach natomiast wymaga jeszcze dokładniejszej oceny podłoża pod kątem pęknięć, stabilności i równości, gdyż podłogi muszą przenosić większe obciążenia dynamiczne.
Co jest bezwzględnie zakazane? Stosowanie tej metody na zewnątrz nie jest ona zalecana. Dlaczego? Podłoże ze starych płytek oraz nowa warstwa będą poddane ekstremalnym warunkom atmosferycznym: cyklom zamrażania i rozmrażania, dużym wahaniom temperatury i bezpośredniemu działaniu wody (deszcz, śnieg).
Woda, która wniknie pod nową okładzinę (choćby przez fugi, których perfekcyjna szczelność na zewnątrz jest trudna do zagwarantowania) i zostanie uwięziona między warstwami płytek, zamarzając, rozszerza się. Siła rozprężającej wody jest ogromna i może z łatwością zniszczyć spoiny, a w końcu odspoić całe warstwy.
Podłoża zewnętrze często wymagają systemów drenażowych, warstw uszczelniających układanych bezpośrednio pod płytkami oraz specjalistycznych, wysokoelastycznych zapraw. Klejenie "płytka na płytkę" nie zapewnia tych kluczowych elementów ochrony przed wodą i mrozem.
Inne przeciwwskazania to klejenie na nietypowe lub ruchome podłoża: np. na stary parkiet (sic!), podłogi z desek, blachy, szkła, czy na powierzchnie pokryte np. starymi, grubymi warstwami farb niezidentyfikowanego typu, które mogą łuszczyć się pod ciężarem i naprężeniami nowej okładziny.
Klejenie nowej płytki na starą jest fantastycznym, oszczędnym i szybkim rozwiązaniem, ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy pozwala na to stan istniejące okładziny. Decyzja o zastosowaniu tej metody powinna być poprzedzona bardzo rygorystyczną oceną techniczną, niczym kontrola przed startem samolotu – każdy detal ma znaczenie.
Zdarzały się przypadki, że klienci upierali się przy tej metodzie pomimo wyraźnych sygnałów o niestabilności podłoża (np. sporadyczny, ale obecny głuchy dźwięk). Efekt? Płytki po kilku miesiącach "dźwięczały" wszędzie, spoiny pękały, a inwestycja wymagała całkowitego demontażu i ponownego wykonania metodą tradycyjną. Nauka kosztowna, ale zapamiętana na lata – jeśli podłoże jest słabe, żadna chemia świata tego nie uratuje.